Jerzy Andrzej Pyzik
Panorama Oleśnicka nr 32 sierpień 1996 r.

Niegodziwe czyny śląskich książąt

Porwanie
Porywacze dopadli swoją ofiarę podczas kąpieli w łaźni pod Wrocławiem. Działanie ich było ułatwione przez to, że mieli wspólnika, który był zaufanym dworzaninem porwanego. Osobiście ujął on nagą i mocno pobitą ofiarę, wywlókł ją z łaźni, a następnie okrytą byle jakim odzieniem czym prędzej wywiózł do grodu w Sądowlu. Ta nie istniejąca dzisiaj miejscowość położona była nad rzeką Baryczą, na południe od Góry Śląskiej. Wydarzenia owe miały miejsce 11 listopada 1293 roku, a porwanym był książę wrocławski Henryk V, syn głośnego w historii Śląska księcia legnickiego Bolesława Rogatki.

Niezwykle ciekawą osobą był sam porywacz. Był nim mianowicie Ludek Pakosławic, którego znamy również z historii Oleśnicy. W dokumencie wystawionym w 1301 roku przez księcia głogowskiego Henryka I (III) jest mowa o Ludku jako m.in. dobroczyńcy wówczas podoleśnickiego szpitala pod wezwaniem Świętego Jerzego. Na uwagę zasługuje ponadto fakt, że potomkowie Pakosława - późniejszy ród panów Von Packisch czyli Pakoszów - przez wiele lat byli pierwszymi znanymi właścielami Twardogóry (Festenbergu) i jej okolic. Wracając do omawianych wydarzeń, należy obecnie podać przyczyny, które skłoniły Ludka do współudziału w porwaniu swego władcy.

Ojcem Ludka był Pakosław Zdzieszyc, marszałek księcia wrocławskiego, a była to w tamtejszych czasach najwyższa funkcja urzędnicza w księstwie. Pakosław był sprawcą śmierci innego rycerza. Należy przy tym podkreślić, że karą, jaką zazwyczaj nakładano na zabójcę, była przede wszystkim wysoka kara pieniężna. W tym konkretnym przypadku książę będąc pod wpływem wrogów Pakosława, wydał na niego wyrok śmierci. By nie dopuścić do ewentualnego odroczenia wykonania wyroku, a następnie ułaskawienia skazańca, wyprowadzono Pakosława niezwłocznie na zamkowy dziedziniec i ścięto go. Wśród świadków kaźni Pakosława był również jego syn Ludek.


Braterska miłość...
Rzeczywistym sprawcą porwania księcia Henryka V był jego stryjeczny brat książę głogowski Henryk I. U źródeł tych wydarzeń było wiarołomstwo, w tym przede wszystkim księcia legnickiego Henryka, czyli późniejszego księcia wrocławskiego Henryka V, dalej mieszczan wrocławskich (ściślej wrocławskiej rady miejskiej) oraz części rycerstwa księstwa wrocławskiego, zwłaszcza z jego południowej zaodrzańskiej części. Bezpotomnie zmarły w 1290 roku książę wrocławski, krakowski i sandomierski Henryk IV Probus (Prawy), który wcześniej zabiegał o koronę polską, przeznaczył w testamencie księstwo wrocławskie jednemu ze swych stryjecznych braci, księciu głogowskiemu Henrykowi. Wykonawcą swojej ostatniej woli mianował Henryk IV Probus biskupa wrocławskiego Tomasza II. Niemniej jednak wrocławianie, łamiąc testament swojego ostatniego władcy, powołali na tron księcia legnickiego. Ten niezwłocznie przybył do Wrocławia i objął w nim władzę. Wobec zmowy przeciwko Henrykowi głogowskiemu, który opanował jedynie książęcy zamek na Ostrowie Tumskim, był on zmuszony zrezygnować z księstwa wrocławskiego. Ostatecznie takie rozwiązanie poparł również biskup wrocławski. Upokorzony i zawiedziony w swych nadziejach Henryk głogowski zaprzysiągł zemstę zwycięskiemu w tym momencie współzawodnikowi. Wkrótce też rozpoczął on wojnę z księciem wrocławskim, korzystając z poparcia swoich zwolenników, licznych szczególnie w prawobrzeżnej części księstwa wrocławskiego.

Jego faktycznym sprzymierzeńcem również był młodszy brat Henryka V, czyli książę jaworski Bolesław (Bolko). W zamian za przyrzeczoną pomoc w walce z księciem głogowskim, która to pomoc w rzeczywistości nigdy nie została udzielona, zmuszony był przekazać Henryk V bratu swemu Bolkowi większość południowych okręgów księstwa wrocławskiego. Głównymi miastami, wraz z okręgami, przejętymi przez księcia Bolesława jaworskiego były: Świdnica (stąd późniejsza nazwa jego księstwa: świdnickie i określanie samego księcia Bolkiem świdnickim), Dzierżoniów (Reichenbach), Ziębice oraz Strzelin.

Z kolei Henryk głogowski uzyskał w 1291 roku z terytorium księstwa wrocławskiego takie okręgi jak żmigrodzki, trzebnicki, milicki i sycowski, a więc poważnie powiększył swoje księstwo w kierunku południo-wschodnim. Podobno miał wówczas zrzec się dalszych pretensji terytorialnych wobec Henryka V. Na tym jednak nie poprzestał i uciekł się do podstępu, porywając swego rywala przy pomocy Ludka Pakosławica. Z Sadowla jako położonego zbyt blisko Wrocławia i możliwych w związku z tym prób odbicia więźnia niezwłocznie przewieziono Henryka V do dobrze ufortyfikowanego zamku w Głogowie.
Więźnia zakutego w kajdany wtrącono do lochu zamkowego. Na tym jednak nie zakończyła się udręka uwięzionego. Henryk głogowski rozkazał wykonać z żelaza i drewna ciasną klatkę, w której Henryk V nie mógł ani siedzieć, ani stać, a tym bardziej położyć się. W klatce jedynie znajdowały się dwa bardzo wąskie otwory. Jednym z nich podawano więźniowi jedzenie, natomiast drugi służył do wydalania odchodów. Męczarnie księcia wrocławskiego, oczekującego bezskutecznie na pomoc, trwały przeszło pół roku. Z jego ciała zaczęła wyciekać ropa, a poza tym toczyło je robactwo. Nie doczekawszy się żadnej pomocy, przyjął Henryk V narzucone mu przez Henryka głogowskiego warunki.

Twarde warunki
Książę głogowski otrzymał 30 tysięcy grzywien, dalej z pewnymi wyjątkami - książę wrocławski miał nieść mu pomoc zbrojną na każde wezwanie w przypadku zagrożenia zewnętrznego. Pomoc ta w postaci 100 konnych zbrojnych miała trwać przez 5 lat. Następnie Henryk V musiał przysiąc, że nie będzie się mścił na sprawcach swego uwięzienia i pozwoli im bez przeszkód przenieść się tam, gdzie zechcą, po uprzednim sprzedaniu swych posiadłości. Nie wolno mu budować nowych ani umacniać istniejących zamków przy granicy z księstwem głogowskim, a ponadto pewne z tych zamków musiała oddać księciu głogowskiemu w zastaw jako gwarancję wykonania układu.

Najpoważniejszą jednak zdobyczą Henryka głogowskiego były dalsze prawobrzeżne okręgi księstwa wrocławskiego, o które zresztą przede wszystkim zabiegał. Były to takie okręgi jak: oleśnicki, bierutowski, namysłowski. Praktycznie to była cała prawobrzeżna pozostałość księstwa wrocławskiego, ponieważ nowe granice księstwa głogowskiego przebiegały wzdłuż Odry, począwszy od Lubiąża na zachodzie, skończywszy na granicy z księstwem opolskim na południowy-wschód od ujścia rzeki Stobrawy do Odry.

W taki oto sposób księstwo wrocławskie, po utracie większości obszarów na południu i północy, stało się niewielkim terytorialnie. Swoistego smaczku nadaje całej sprawie fakt, że w stosownym dokumencie Henryk V przystaje na warunki Henryka głogowskiego „dobrowolnie i z braterskiej miłości".

Uwolniony książę wrocławski Henryk V stał się w wyniku tych strasznych warunków, w jakich go więziono, i związanych z tym przeżyć, kaleką w sensie psychicznym i fizycznym. Mimo stosunkowo młodego jeszcze wieku do zdrowia nigdy już nie powrócił i zmarł w 1296 roku.
Z kolei Henryk głogowski stał się najpotężniejszym księciem śląskim, zwłaszcza po 1306 roku, kiedy to ostatecznie objął jeszcze prawie całą Wielkopolskę. Był on wówczas najpoważniejszym obok Władysława Łokietka pretendetem do tronu polskiego.


Zemsta po latach
9 grudnia 1309 roku umiera Henryk głogowski. Już wkrótce po jego śmierci księstwo głogowskie zaczyna tracić na znaczeniu, ponieważ jest aż pięciu spadkobierców. Z czasem każdy z nich otrzymuje swój dział i spadają oni do roli raczej drobnych książąt dzielnicowych. W 1312 roku dochodzi do pierwszego podziału dziedzictwa po Henryku głogowskim, Wschodnią część księstwa (w tym wschodnią Wielkopolskę z Gnieznem i Kaliszem oraz okręg bolesławiecki; patrz: Bolesławiec nad Prosną) obejmują bracia Konrad i Bolesław. Na Śląsku podlegało im 17 następujących okręgów: oleśnicki, bierutowski, namysłowski, kolneński (patrz: Koly=Stare Kolnie niedaleko ujścia rzeki Stobrawy do Odry), wołczyński, kluczborski, gorzowski, byczyński, sycowski, trzebnicki, milicki, żmigrodzki, wąsoski, wiński, wołowski, lubiąski i urazki.
W tym samym i następnym roku synowie ciężko doświadczonego w niewoli głogowskiej księcia wrocławskiego Henryka V, książę brzesko-legnicki Bolesław III i książę wrocławski Henryk VI, prowadzili działania wojenne przeciwko książętom Konradowi i Bolesławowi. Ich zamiarem było odzyskanie ziem utraconych przez Henryka V na rzecz Henryka głogowskiego. Wymusili wówczas zwrot pewnych "terytoriów położonych na prawym brzegu Odry. Bolesław III przejął okręgi wołowski i lubiąski, a Henryk VI okręg urazki.

W bliżej nieokreślonym czasie nastąpiło również odepchnięcie księstw oleśnickiego i namysłowskiego od linii Odry na południowy wschód od Wrocławia. Pomimo tych ustępstw terytorialnych panowanie książąt Konrada i Bolesława dalej było kwestionowane przez synów Henryka V.
W roku 1313 Konrad i Bolesław stają się już samodzielnymi władcami. Konrad obejmuje księstwa kaliskie i namysłowskie, a Bolesław gnieźnieńskie i oleśnickie. Rok 1314 przynosi dalsze kłopoty książęcym braciom, Konradowi i Bolesławowi. Książę Władysław Łokietek pozbawia ich wielkopolskich posiadłości. W tym czasie pozycja Głogowczyków stale pogarsza się. Nadal ich wrogami, obok ciągle rosnącego w siłę i poważanie księcia Władysława Łokietka, są graniczący na znacznej długości z ich posiadłościami książęta brzesko-legnicki oraz wrocławski. Wzięci niejako w kleszcze od północy i południa byli stale zagrożeni. Kłopoty powiększał fakt dużej rozciągłości ich terytoriów z północnego zachodu na południowy wschód. Z posiadłościami pozostałych trzech swoich braci graniczyli oni na niewielkim odcinku i na pomoc z ich strony nie mogli liczyć. Najgorsze miało dopiero nastąpić.

Po bezpotomnej śmierci księcia Bolesława oleśnickiego (najprawdopodobniej w 1321 roku) jego posiadłości przejął brat książę Konrad namysłowski, od tej pory oleśnicko-namysłowski. Dawniej obaj książęta, teraz już tylko Konrad określał się w swoich dokumentach tytułem dziedzica Królestwa Polskiego, czym podkreślał swe prawa m.in. do Wielkopolski.
W tych okolicznościach Władysław Łokietek, od 1320 roku już król Polski, z podanych poprzednio powodów zajmujący wrogą postawę wobec księcia Konrada, sprzymierzył się z synami Księcia Henryka V.
Bolesław III i Henryk VI żądni byli odwetu i jak już wiemy chcieli odzyskać dawne posiadłości ojca. Doszło do sojuszniczej wyprawy przeciwko całkowicie osamotnionemu księciu Konradowi, a jego księstwo uległo spustoszeniu. W krótkim czasie ze wszystkich posiadłości - jak to podaje „Kronika książąt polskich" -.....księciu Konradowi tylko jeden pozostał koń i jeden jedynie płaszcz płócienny".
Należy jednak sądzić, że miał on nadal poparcie miejscowego rycerstwa i mieszczaństwa. W tych to warunkach, pomimo niezwykle trudnej sytuacji (polityczne odosobnienie i militarne osaczenie), książę Konrad wykazał duży talent polityczny i doprowadził do poróżnienia swoich wrogów.


Odbicie się od dna
Jeszcze w 1321 roku książę Konrad zawarł pokój z Henrykiem VI, co przypieczętowano małżeństwem Konrada z córką Henryka Elżbietą. Ponadto musiał dać Henrykowi w zastaw jako dożywocie znaczne obszary swego księstwa, w tym m.in. stołeczną Oleśnicę. Po zwrocie Konradowi Oleśnicy w 1322 roku Henryk przejął Żmigród i Prusice z okolicami. Ugoda ta zadowalała pretensje Henryka VI, ale nie zaspakajała w niczym pretensji Władysława Łokietka, a zwłaszcza księcia brzesko-Iegnickiego Bolesława III. Tym razem ich przeciwnikami byli Henryk VI i Konrad oleśnicko-namysłowski, a sojusznikiem Bolesław II opolski. Sytuacja teścia i zięcia stała się rozpaczliwa. Z czasem doszło jednak do układów pokojowych.

W sierpniu 1323 roku, przy pośrednictwie króla polskiego Władysława Łokietka, ustalono warunki pokoju. Bolesław III zwrócił księciu Konradowi całe księstwo oleśnickie, w takich granicach, w jakich było za panowania księcia Bolesława oleśnickiego. Ponadto oddał zabrane po 1312 roku dwa okręgi: wołowski i lubiąski. Z kolei Konrad zrzekł się na rzecz księcia Bolesława III księstwa namysłowskiego. Poza tym książę Konrad miał otrzymać 3000 marek srebrem, czego poręczeniem stało się oddanie mu w zastaw Bierutowa z okręgiem. Niezależnie od powyższego zobowiązał się książę Bolesław II odebrać swemu bratu Henrykowi VI posiadane przez niego dobra w księstwie oleśnickim i zwrócić je księciu Konradowi.


Ku lepszym czasom
Książę Konrad I oleśnicki stał się założycielem oleśnickiej linii książęcej. Jedyny jego syn Konrad II pochodził z drugiego małżeństwa księcia z Eufemią (Ofką), córką księcia kozielskiego Władysława. Po wymarciu książąt kozielskich spora część księstwa kozielskiego (na Górnym Śląsku), a to Koźle z okręgiem i połowa Bytomia z okręgiem, powiększyła księstwo oleśnickie.
W 1339 roku książę Konrad I kupił od Bolesława III i jego synów Bierutów z okręgiem, a w 1356 roku od biskupstwa wrocławskiego zamek w Miliczu i wiele podmilickich wsi.
Tym samym, pomimo poważnego uszczuplenia jego księstwa, Konrad I zaczął powiększać swój stan posiadania dzięki rozważnej polityce dynastycznej oraz drogą zakupów. To z czasem doprowadziło do wzrostu znaczenia księstwa oleśnickiego.
Jeśli rozpatrzymy warunki, w jakich przyszło panować księciu Konradowi, z jakich skrajnych już trudności umiał się on uwolnić i prawidłowo ocenimy jego osiągnięcia, w tym talent dyplomatyczny i gospodarność, to należy stwierdzić ( bez popadania w lokalny patriotyzm), że ten niedoceniany w historii Śląska książę był jednym z wybitnych władców swojej epoki.
Jerzy Andrzej Pyzik