Prof. Mirosław Przyłęcki - człowiek nietuzinkowy

11 listopada 2011 roku zmarł prof. Mirosław Przyłęcki, Architekt, wieloletni wojewódzki konserwator zabytków we Wrocławiu, Członek Honorowego Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków, honorowy obywatel Oleśnicy. Człowiek nietuzinkowy

Sienkiewicz, pies spaniel i zabytki

Urodził się w 1931 roku w Dąbrowie Górniczej. Jeden z dziadków pracował w hucie cynku, drugi w kopalni. Ojciec wstąpił do wojska, gdzie ukończył szkołę medyczną. Wojna zastaje rodzinę Przyłęckich w Chełmie Lubelskim. Koniec wojny świętują w okolicach Kielc i czekają na powrót ojca, który najpierw był szefem partyzanckiego szpitala polowego w zgrupowaniu „ Wybranieckich" pod komendą „Barabasza", potem został wcielony do 2. Armii Wojska Polskiego. Z czasem kapitan Przyłęcki awansował na pułkownika i został naczelnym epidemiologiem LWP. Rodzina przenosi się do Warszawy.

Na studia tylko do Wrocławia
Ze stolicy rodzina Przyłęckich wyprowadza się w dramatycznych okolicznościch. W wojsku przypomniano sobie nagle o partyzanckiej przeszłości pułkownika Przyłęckiego i zdegradowano go do stopnia szeregowca. Dostał propozycję nie do odrzucenia - ma budować
cywilne służby epidemiologiczne we Wrocławiu lub Białymstoku. Wybrał Wrocław. - Politechnika Wrocławska była unikatową uczelnią w tamtym czasie - wspomina Daniela Przyłęcka, wdowa po profesorze Mirosławie Przyłęckim. - Ja mieszkałam w Bydgoszczy i myślałam o nauce blisko domu. Jednak dyrektorka mojego liceum ostrzegła mnie, że z powodu uczęszczania na religię nie mam szans na studia w Gdańsku czy Poznaniu.
Przyszła żona przyszłego konserwatora zabytków mogła dostać się na architekturę jedynie we Wrocławiu. I przyjęto ją. Jej koleżanka o nazwisku Reymont nie zdążyła odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie, które zadał „czynnik społeczny" zasiadający w komisji egzaminacyjnej. Zanim powiedziała, że ojciec był przedwojennym oficerem, adiunkt rzucił: „Z takim nazwiskiem? Oczywiście chłopskie".
- Podobnie było z moim mężem. Tylko we Wrocławiu syn „wroga klasowego" miał szansę studiować - dodaje pani Daniela.
Mirosław Przyłęcki rozpoczął naukę na Politechnice Wrocławskiej w 1949 roku. Działał w kole naukowym - zajmował się poznawaniem dolnośląskich miast i zabytków. I to w kole naukowym poznał swoją żonę. Daniela Przyłęcka wspomina pasję, z jaką odkrywał i pokazywał jej wrocławskie zabytki w morzu ruin.
- Po Bydgoszczy Wrocław zrobił na mnie niesamowite wrażenie - uśmiecha się. - Wielkie przestrzenie i ta niesamowita zieleń. Pamiętam, że dużo spacerowaliśmy z mężem. W tamtym czasie to jednak nie były bezpieczne spacery.

Pierwsze plany dolnośląskich miast
Mirosław Przyłęcki studiował, działał w kole naukowym, a od drugiego roku studiów również pracował. Marcin Bukowski (wybitny architekt, profesor Politechniki Wrocławskiej i Śląskiej, kierował powojenną odbudową najcenniejszych zabytków Wrocławia) zaproponował mu współpracę przy odbudowie wrocławskiej katedry. Na zlecenie Pracowni Konserwacji Zabytków opracowywał również szereg studiów historyczno-urbanistycznych śląskich miast, takich choćby jak Brzeg, Nysa czy Strzegom. Zaraz po studiach (ukończył je w 1955 roku) został kierownikiem zespołu we wrocławskiej pracowni PKZ, który miał bardzo ważne zadanie - powierzono mu opracowanie ponad 20 studiów konserwatorsko-urbanistycznych, katalogów oraz programów porządkowania zabytkowych dolnośląskich miast. Pod tymi skomplikowanymi dla laików nazwami kryje się przygotowywanie projektów, które pozwoliły uratować zabytki przed zniszczeniem. A także dokumentów opisujących ich położenie, wartość, stan techniczny oraz wskazówki dotyczące koniecznych remontów.
Zadanie postawione przed zespołem było tym trudniejsze, że właściwie nie dysponowano dokumentacją, bowiem archiwum niemieckiego Urzędu Ochrony Zabytków zostało wywiezione z Dolnego Śląska w głąb Niemiec.
Jak wspominał profesor Mirosław Przyłęcki, w szybkim tempie opracowano kilkanaście uproszczonych studiów rozpoznawczych dolnośląskich miast. Prace musiały być bardzo szybkie, ponieważ zespół miał na to tylko pięć lat. Wszystkie zabytki, które nie znalazły się w tej dokumentacji, były bezlitośnie rozbierane. Bo właśnie nadchodził czas wielkiego odgruzowywania i odbudowy zniszczonych przez wojnę miejscowości naszego województwa. Także tych, których nie rozpoznano pod względem konserwatorskim.
Profesor Przyłęcki nie ukrywał, że szybka odbudowa Dolnego Śląska powodowała konflikt między administracją a konserwatorami zabytków. Bo dla władzy zabytek niezinwentaryzowany nie istniał i był wyburzany przez buldożery.

Pies i książęca para
Mirosław Przyłęcki od roku 1958 do 1973 był wojewódzkim konserwatorem zabytków. Potem, do roku 1990 pracował we wrocławskich PKZ, a następnie skupił się na pracy naukowo-dydaktycznej.
-To nie był łatwy czas dla konserwatorów zabytków - wspomina jeden ze współpracowników profesora. - Kończyła się powojenna odbudowa kraju, Warszawy, wrocławskiego Rynku. Władze nie chciały już słyszeć o zabytkach, naciskały na jak najszybsze budowanie mieszkań, szkół i innych instytucji.

Profesor wspominał, że czasem, dzięki dobrym kontaktom z powiatowymi konserwatorami zabytków, udało się uratować cenny obiekt.
- To oni alarmowali nas, że ma zostać podjęta decyzja o wyburzeniu czegoś i budowie w tym miejscu na przykład osiedla mieszkaniowego. Wtedy wojewódzki konserwator, zgodnie ze swoimi uprawnieniami, natychmiast wydawał decyzję zabezpieczenia tego obiektu i w ten sposób ratował go od rozbiórki - opowiada współpracownik profesora.
Znajomi pamiętają Mirosława Przyłęckiego jako człowieka towarzyskiego. Takiego, który potrafił dogadać się z pracownikami na budowie - wypić obowiązkowego wtedy kielicha z majstrami. Ale umiał też rozmawiać z prawdziwymi VIP-ami.

- Mąż z racji zajmowanego stanowiska miał kontakt ze starą, śląską szlachtą - wspomina Daniela Przyłęcka. - A miał taki zwyczaj, że wszystkich zapraszał do domu. Któregoś dnia usłyszałam, że odwiedzi nas para książęca, zaprosił bowiem księcia Hatzfelda z małżonką. Początkowo byłam trochę skrępowana, ale sytuację rozładował nasz pies -wspaniała spanielka. Okazało się, że Hatzfeldowie także mają spaniela, miałam o czym rozmawiać z księżną. Profesorprzez wiele lat utrzymywał kontakty z księciem, który poszukiwał dokumentów związanych z rodzinnymi budowlami.

- Przez wiele lat na kieliszek żytniówki wpadał do nas baron von Zedlitz, który upodobał sobie ten trunek - wspomina żona profesora. - Przyjaźń między mężem a baronem zawiązała się, kiedy mężowi udało się uratować pałac w Warmątowicach, dzięki Sienkiewiczowi.
To zresztą ciekawa historia. Podobno zniemczony polski szlachcic pod wpływem lektury książek Sienkiewicza przypomniał sobie o polskich korzeniach. W testamencie zaznaczył, że majątek mogą odziedziczyć po nim dzieci, pod warunkiem, że zdadzą egzamin z języka polskiego i za współmałżonka wezmą Polaka. W przeciwnym wypadku majątek odziedziczy... Henryk Sienkiewicz. Sienkiewicz majątku się zrzekł, ale historia ta pozwoliła uratować pałac w Warmątowicach.

Na ratunek Panoramie
Prawdziwym wyzwaniem dla Przyłęckiego były prace przy renowacji Panoramy Racławickie j. Choć płótno przywieziono do Wrocławia i przekazano jednostce wojskowej w 1946 roku, jego renowacją zajęto się tak naprawdę dopiero w roku 1980. Bo przez prawie 40 lat dzieło Wojciecha Kossaka i Jana Styki przedstawiające bitwę pod Racławicami było traktowane jak antyradziecka manifestacja. Rok 1980 przyniósł zmianę - Mirosławowi Przyłęckiemu powierzono stworzenie pracowni konserwatorskiej Panoramy Racławickiej (kierował nią Stanisław Filipiak). Odpowiedzialny za całość prac był profesor. Po latach wspominał, jak sam zbierał dymiące świece gazowe rzucane przez ZOMO na baraki wokół rotundy, podczas demonstracji w stanie wojennym.

tekst Hanna Wieczorek, fot. Michał Pawlik
Tekst pochodzi z Polska Gazeta Wrocławska z 23.12.2011 r.

Tekst umieszczono na stronie 01.02.2012


Od autora Lokacja miasta Oleśnica piastowska Oleśnica Podiebradów Oleśnica Wirtembergów
Oleśnica za Welfów
Oleśnica po 1885 r. Zamek oleśnicki Kościół zamkowy Pomniki Inne zabytki
Fortyfikacje Herb Oleśnicy Herby księstw Drukarnie Numizmaty Ciekawostki (ponad 400 tematów)
Książęce krypty
Kary - pręgierz i szubienica Wojsko w Oleśnicy Walki w 1945 roku
Renowacje zabytków
Biografie znanych osób Zasłużeni dla Oleśnicy Artyści oleśniccy
Autorzy
Rysowali Oleśnicę Fotograficy Wspomnienia osadników Mapy
Co pod ziemią? Landsmannschaft Oels Wydawnictwa oleśnickie Recenzje
Bibliografia Linki Podziękowania Księga gości Dopisz się do księgi Zauważyli nas
Alte Postkarten - widokówki Fotografie miastaRysunki Interpelacje radnych Odeszli
Nowości
Szukam sponsora do wydania książki o zamku oleśnickim