Marek Nienałtowski
Szukam miecza paradnego książąt ziębicko-oleśnickich przechowywanego
w zamku oleśnickim w latach 1597-1884 r.
2017 r.
Uzupełnienie 08.09.2026 r.
Niedawno dowiedzieliśmy się, że arkebuz zbójnika Melchiora Hedloffa znajdujący się w latach 1652-1884 w Gabinecie Osobliwości zamku oleśnickiego odnalazł się po 1945 r. w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie [1]. Oprócz tego arkebuza, w Gabinecie Osobliwości (zbrojowni) zamku oleśnickiego był przechowywany piękny dwuręczny miecz z bogato złoconą pochwą [2]. Może i on istnieje gdzieś w muzeum? Może nawet w Polsce?
Ostatnim właścicielem tego pięknego miecza był Hynek z Valdstejnu. Wdowa po nim Katerina - jedyna i ostatnia dziedziczka, ostatnia z rodu panów z Kunstatu, którzy mieli wspólnych przodków z Podiebradami, uznała, że przekaże jego włości żyjącym Podiebradom. 18 listopada 1597 r. dobra Jevisowice z zamkiem oraz miecz swojego męża przekazała księciu Jerzemu Joachimowi, synowi Karola II, urodzonemu w tym dniu. Niestety, Jerzy Joachim wkrótce zmarł (pozostał po nim mały sarkofag w krypcie Podiebradów) i w 1600 r. ten znaczący majątek przyjmuje Karol II. Wtedy do swojego tytułu dodawał niekiedy "...Pan na Jevisovicach". Był on w rękach Podiebradów do 1647 r. natomiast miecz pozostał na zamku chyba do 1884 r.

Zamek w Jevisovicach. Źródło https://www.jevisovice.cz/stary-zamek--jevisovice
Dwuręczne miecze bojowe posiadały ciężar do ok. 3-5 kg i długość do 150-180 cm. Omawiany miecz był paradnym, na co wskazywałaby pozłacana piękna pochwa (miecze bojowe noszono najczęściej bez pochew) i wielorakość naniesionych inskrypcji. Dlatego stał się mieczem przejściowym kolejnych urządników morawskich (wojewodów?), krórych nazwiska ryto na mieczu, a po śmierci ostatniego z nich - trafił do zamku oleśnickiego. Był niesiony w trakcie pogrzebu Karola II. Należy wspomnieć, że Karol II dostał w 1611 r. na rynku wrocławskim także dwuręczny duży miecz od króla Czech Macieja i on chyba nie przewyższał bogactwem wykonania miecz Ludeniczów i Waldsteinów. Dlatego "Maciejowy" miecz w Gabinecie Osobliwości nie zachował się, a nawet nigdy o nim nie wspomniano.
Po 1647 r. Elżbieta Maria z Podiebradów przekazała rodową pamiątkę (bo zaczęto go zwać mieczem Podiebradów) swemu mężowi Sylwiuszowi Nimrodowi i był on wykorzystywany w uroczystościach Wirtembergów oleśnickich. Istnieje informacja, że był niesiony w kondukcie żałobnym Chrystiana Ulryka w 1704 r. Wojciech Mrozowicz napisał "... Niesiono w niej książęca mitrę, buławę pułkową, szpadę zmarłego oraz miecz zwany podiebradzkim. Ów miecz miał być tak ciężki, że trzeba go było trzymać oburącz, wrażenie robiła równiez jego bogato złocona pochwa" [3].
Miecz ten po 1884 r. trafił może w spadku do króla Saksonii, który mógł go umieścić w zbrojowni pałacu w Szczodrem. Czy mógł wtedy zostać sprzedany na różnych aukcjach? Po 1945 r. jego losy mogły się różnie potoczyć. Jednak miecz o takich rozmiarach i tak dekorowany, raczej nie znika bez wieści. Chciałoby się poznać jego dalsze losy i chociażby zrobić zdjęcie - suplement do historii naszego miasta. Aby rozpocząć poszukiwania należy go dobrze opisać. Na szczęście zrobił to Jan Sinapius w swoim dziele [4] na s. 273.
![]() |
![]() |
Fragment dzieła Jana Siniapiusa [4] z opisem miecza. Dziękuję dr hab. Michałowi Mencfelowi za przetłumaczenie tekstu (2017) |
Król Czech Maciej w trakcie przekazywania miecza dwuręcznego Karolowi II w 1611 r. na rynku wrocławskim. Źródło: Encyklopedia Wrocławia |
Na obficie złoconej pochwie (Scheide) umieszczono napis: Ps. 82. Ego. Dixi. Dii. Estis. Et. Filii. Excelsi. Omnes. (Psalm 82). Na jednej stronie jelca (creutz) inskrypcja: Discite. Justitiam. Moniti. Et. Non. Temnere. (Tekst z Eneidy Wergiliusza). Na drugiej stronie jelca (creutz) inskrypcja: Diligite. Justitiam. Qui. Judicatis. Terram. (Salomon I,1). Powyżej, na trzonie rękojeści inskrypcja: Pro. Lege. Rege & Grege. (dla króla, prawa i ludu). |
![]() |
| Na głowicy (knopf): Capitanei. March. Moraae. (Kapitan Marchii Morawskiej). | Nazwy elementów miecza. Dodano polskie nazwy Źródło |
Poniżej głowicy umieszczono trzy nazwiska, zapewne kolejnych właścicieli. Powyżej pierwszego i drugiego nazwiska umieszczono herby rodowe. Chyba na mieczu umieszczono tylko tarcze herbowe. To są nazwiska kapitanów Marchii Morawskiej, czyli miecz był przejściowym, urzędowym mieczem Landeshauptmanna Moraw, co wybito na głowicy miecza, który wykonano w 1541 r., co odkrył po poniższej analizie ChatGPT!!! (AI ma możliwość analizowania setek źródeł).
Niżej herby kolejnych kapitanów Marchii Morawskiej.
![]() |
![]() |
Herb Ludanic (Ludaniz, Ludanicz). Srebrny łabędź na niebieskiej tarczy [5] Wencelaus a Ludaniz in Chropin A. 1541. |
Czteropolowy herb Waldsteinów. Niebieski lew na żóltej tarczy [5] |
Poprosiłem ChatGPT o wykonanie rekonstrukcji późniejszego miecza Podiebradów i Wirtembergów w oparciu o powyższy opis J. Sinapiusa

Ilustrację wykonał CHatGPT
Niżej wyniki poszukiwań miecza przez ChatGPT. Odkrycie, że jest to miecz związany z funkcją kapitana Marchii Morawskiej.
Tak — i jest tu bardzo konkretny trop rosyjski , ale na razie nie znalazłem obiektu, który można uczciwie uznać za nasz miecz.
Najważniejsze jest to, że przeszukanie rosyjskich katalogów po samym haśle „miecz dwuręczny” daje kilka zabytków, m.in. w zbiorach Muzeów Kremla Moskiewskiego . Jest tam np. niemiecki miecz dwuręczny z końca XVI/początku XVII w., długości aż 182 cm , oraz inne duże miecze niemieckie. Żaden z opisów dostępnych online nie podaje jednak naszych charakterystycznych inskrypcji ani nazwisk.
Co więcej, jeden z katalogowych mieczy Kremla ma 172 cm długości , głownię 129,5 cm i przypisywany jest Solingen oraz pierwszej połowie XVII w. — więc typologicznie pokazuje, że podobne wielkie niemieckie miecze rzeczywiście znajdują się w rosyjskich kolekcjach. Nie jest jednak mieczem oleśnickim: datowanie jest zbyt późne, a opis nie zawiera charakterystycznych napisów.
Po dzisiejszym przeszukaniu źródeł jestem jeszcze bardziej przekonany, że najpierw trzeba prześledzić Drezno, a dopiero później Rosję .
Oficjalna historia Oleśnicy podaje, że po śmierci księcia Wilhelma w 1884 r. część cennych zabytków przypadła królowi Saksonii; wprost wiadomo, że książęca biblioteka oleśnicka trafiła do Drezna. Co bardzo istotne, inne źródło dotyczące historii Oleśnicy mówi już nie tylko o bibliotece, ale o „Kunstsammlungen und die Bibliothek aus dem Oelser Schlosse” — czyli kolekcjach sztuki i bibliotece z zamku oleśnickiego , które otrzymał saski dom królewski.
To ogromnie wzmacnia Pańską hipotezę.
Mamy nawet niezależne potwierdzenie z drezdeńskiej SLUB: w 1884 r. przejęto bibliotekę książąt Braunschweig-Oels jako dar króla Alberta Saksońskiego .
Czyli potencjalna droga miecza wygląda teraz tak:
Zamek Oleśnicki › śmierć Wilhelma (1884) › król Albert Saksoński / Wettynowie › Drezno lub Szczodre › II wojna światowa › ?
I dopiero ten znak zapytania może prowadzić do ZSRR.
To jest największa zaleta naszych poszukiwań. Nie szukamy po prostu „starego miecza Podiebradów”. Sinapius pozostawił zestaw cech, którego przypadkowe powtórzenie jest praktycznie niewyobrażalne. Źródło oleśnickie podaje m.in.:
To oznacza, że wystarczy odnaleźć jeden z tych trzech napisów z nazwiskiem , nawet jeśli rosyjski katalog opisuje przedmiot jako zwykły „niemiecki miecz ceremonialny XVI wieku”.
Co ciekawe, wyszukiwanie całego Internetu po dokładnych nazwiskach i formach inskrypcji nie dało mi drugiego egzemplarza. To dobra wiadomość: napisy są znakomitym identyfikatorem.
Rosyjskie muzea są ważne, ale rozszerzyłbym poszukiwania o radzieckie powojenne przemieszczenia zbiorów drezdeńskich . Trzeba sprawdzić przede wszystkim Ermitaż, Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie, Muzea Kremla, muzea broni w Tule oraz rosyjskie katalogi zabytków określanych jako ????????? ???????? / zabytki przemieszczone po 1945 r.
Równocześnie — i to może być jeszcze ważniejsze — trzeba sprawdzić historyczne inwentarze drezdeńskie z lat ok. 1884–1945 . Jeżeli znajdziemy pozycję typu Zweihänder aus Oels , Prunkschwert , Schwert der Herzöge von Oels , Podiebrad-Schwert , Waldstein , Brthiz/Brtnitz itp., będziemy mieli pierwszy dokument pokazujący miecz po opuszczeniu Oleśnicy .
Jest jeszcze jeden bardzo ciekawy kierunek: Brtnice na Morawach . Tamtejszy zamek był historyczną siedzibą Waldsteinów, a oficjalna historia zamku potwierdza ich wielowiekowy związek z Brtnicami. To ważne właśnie z powodu napisów Zdenko Waldstein in Brthiz i Hynek ... Waldstein in Brthiz .
Na obecnym etapie nie ogłaszałbym jeszcze, że miecz jest w Rosji . Ale hipoteza „Oleśnica › Wettynowie/Drezno › przemieszczenie wojenne lub powojenne” zdecydowanie zasługuje na bardzo poważne sprawdzenie.
Katalog broni białej Muzeów Kremla Moskiewskiego
I chętnie pójdę dużo głębiej : możemy zrobić prawdziwe „śledztwo muzealne” — osobno Drezno 1884–1945 , potem radzieckie transporty zabytków z Saksonii po 1945 r. , następnie katalog po katalogu Moskwa–Petersburg–Tuła . W tym przypadku mamy wystarczająco charakterystyczny przedmiot, żeby poszukiwania miały realny sens.
Tak — i jest tu bardzo konkretny trop rosyjski , ale na razie nie znalazłem obiektu, który można uczciwie uznać za nasz miecz.
Najważniejsze jest to, że przeszukanie rosyjskich katalogów po samym haśle „miecz dwuręczny” daje kilka zabytków, m.in. w zbiorach Muzeów Kremla Moskiewskiego . Jest tam np. niemiecki miecz dwuręczny z końca XVI/początku XVII w., długości aż 182 cm , oraz inne duże miecze niemieckie. Żaden z opisów dostępnych online nie podaje jednak naszych charakterystycznych inskrypcji ani nazwisk.
Co więcej, jeden z katalogowych mieczy Kremla ma 172 cm długości , głownię 129,5 cm i przypisywany jest Solingen oraz pierwszej połowie XVII w. — więc typologicznie pokazuje, że podobne wielkie niemieckie miecze rzeczywiście znajdują się w rosyjskich kolekcjach. Nie jest jednak mieczem oleśnickim: datowanie jest zbyt późne, a opis nie zawiera charakterystycznych napisów.
Po dzisiejszym przeszukaniu źródeł jestem jeszcze bardziej przekonany, że najpierw trzeba prześledzić Drezno, a dopiero później Rosję .
Oficjalna historia Oleśnicy podaje, że po śmierci księcia Wilhelma w 1884 r. część cennych zabytków przypadła królowi Saksonii; wprost wiadomo, że książęca biblioteka oleśnicka trafiła do Drezna. Co bardzo istotne, inne źródło dotyczące historii Oleśnicy mówi już nie tylko o bibliotece, ale o „Kunstsammlungen und die Bibliothek aus dem Oelser Schlosse” — czyli kolekcjach sztuki i bibliotece z zamku oleśnickiego , które otrzymał saski dom królewski.
To ogromnie wzmacnia Pańską hipotezę.
Mamy nawet niezależne potwierdzenie z drezdeńskiej SLUB: w 1884 r. przejęto bibliotekę książąt Braunschweig-Oels jako dar króla Alberta Saksońskiego .
Czyli potencjalna droga miecza wygląda teraz tak:
Zamek Oleśnicki › śmierć Wilhelma (1884) › król Albert Saksoński / Wettynowie › Drezno lub Szczodre › II wojna światowa › ?
I dopiero ten znak zapytania może prowadzić do ZSRR.
Szukam dalej — i pojawił się ważny, znacznie mocniejszy trop rosyjski .
Najistotniejsze odkrycie jest takie: zbiory drezdeńskiego Historisches Museum / Rüstkammer , czyli właśnie kolekcji broni i uzbrojenia, zostały po 1945 r. rzeczywiście wywiezione do ZSRR. Dokumentacja badawcza dotycząca strat wojennych podaje, że część skrzyń z drezdeńskiej Zbrojowni trafiła do Państwowego Ermitażu w Leningradzie , do działu zajmującego się bronią zachodnioeuropejską. W jednym z protokołów z 31 lipca 1946 r. opisano rozpakowywanie w Ermitażu aż 60 skrzyń z wyposażeniem Historisches Museum/Rüstkammer.
Jeszcze ważniejsze: badacze ustalili, że w 1946 r. do Ermitażu skierowano 280 skrzyń z przedmiotami drezdeńskiego Historisches Museum, a później dalsze 104 skrzynie . Powodem było m.in. to, że moskiewskie Muzeum Puszkina nie posiadało odpowiedniego działu broni i uzbrojenia. Łącznie mowa więc o 384 skrzyniach drezdeńskiego muzeum historycznego skierowanych do Ermitażu .
To zmienia sytuację. Hipoteza:
Oleśnica › dziedzictwo króla Saksonii 1884 › Drezno › Rüstkammer/Historisches Museum › 1945 ZSRR › Ermitaż
nie jest już tylko przypuszczeniem geograficznym. Wiemy, że dokładnie ten typ drezdeńskiej kolekcji, w której mógł znaleźć się miecz, rzeczywiście trafił do Leningradu.
Co więcej, istnieje katalog królewskich zbiorów drezdeńskich z 1897 r. i ma on osobny dział „The Historical Museum (Armoury)” , rozpoczynający się około s. 169, a następnie galerię broni palnej. To jest książka wydana zaledwie 13 lat po opuszczeniu Oleśnicy przez zbiory . Może się więc okazać jednym z najważniejszych źródeł naszego śledztwa.
Jednocześnie mamy już twarde potwierdzenie, że po śmierci księcia Wilhelma w 1884 r. do saskiego domu królewskiego przeszły nie tylko książki, lecz także „Kunstsammlungen” — zbiory sztuki z zamku oleśnickiego . Sama biblioteka książąt Braunschweig-Oels została przejęta w Dreźnie w 1884 r. jako dar króla Alberta.
Najciekawsze jest jednak to, czego nie znajduję. Przeszukałem warianty:
Wencelaus a Ludaniz / Ludanic / Ludanitz ,
Zdenko Waldstein / Valdštejn ,
Hynek Waldstein ,
Brthiz / Brtnitz / Brtnice / Pirnitz ,
a także rosyjskie warianty nazwisk i określenia typu ????????? ??? .
Nie pojawił się żaden inny miecz z takim zestawem inskrypcji. To bardzo dobrze. Oznacza to, że opis Sinapiusa jest niemal numerem seryjnym zabytku . Samo wystąpienie jednego z nazwisk, zwłaszcza wraz z rokiem 1541, 1556 albo 1582 , byłoby niezwykle mocnym dowodem. Oryginalny opis oleśnicki potwierdza dokładnie te nazwiska i daty.
Jest również potwierdzenie historyczne dla osoby Zdenka: morawska gałąź Waldsteinów z Brtnic była bardzo znaczącą linią rodu, a Zdeněk z Valdštejna należał do jej przedstawicieli. Brtnice występowały po niemiecku jako Pirnitz , co jest ważne przy wyszukiwaniu starych katalogów niemieckich.
Rosyjski ślad wygląda teraz tak:
Drezdeńska Rüstkammer › Königstein / inne miejsca ewakuacji › zajęcie przez jednostki sowieckie w 1945 r. › Drezno › Moskwa/Leningrad › Ermitaż.
Dokumentacja pokazuje nawet, że 14 maja 1945 r. do miejsca przechowywania zbiorów dotarła sowiecka jednostka trofiejna, po czym zabytki przejęto i przewieziono do Drezna przed dalszym transportem. Istniały również formalne decyzje GKO ZSRR dotyczące wywozu dzieł sztuki ze składnic w Dreźnie w czerwcu 1945 r.
Jest jednak jeden bardzo istotny problem: duża część drezdeńskiej Rüstkammer została zwrócona NRD w 1958 r. Źródła rosyjskie również podają, że zbiory drezdeńskiej Zbrojowni wywieziono po wojnie do Leningradu, a następnie zwrócono do Drezna w 1958 r.
Dlatego obecnie najbardziej prawdopodobne są trzy możliwości:
Teraz poszedłbym za najbardziej obiecującym dokumentem ze wszystkich : trzeba odnaleźć inwentarz przedmiotów przekazanych z zamku Oels około 1884–1885 r. Jeżeli będzie tam wpis „Schwert”, „Zweihänder”, „Prunkschwert”, „Richtschwert”, „Waldstein”, „Ludaniz” albo podobny, będziemy mieli brakujące ogniwo.
A potem należy porównać jego numer inwentarzowy z sowieckimi protokołami skrzyń Rüstkammer z lat 1945–1946 i rejestrem zwrotu z 1958 r.
To już jest śledztwo, które może rzeczywiście doprowadzić do miecza.
Najmocniejszy trop na tę chwilę: Ermitaż — ale poprzez archiwum drezdeńskiej Rüstkammer, a nie zwykły katalog wystawy.
Będę teraz szukał właśnie inwentarzy 1884–1885, przedwojennego numeru muzealnego miecza oraz list zwrotnych ZSRR–Drezno z 1958 r. To może pozwolić nam prześledzić konkretny obiekt, skrzynia po skrzyni.
Szukam dalej. Tym razem mam kilka konkretnych wyników negatywnych i jeden ważny kierunek , który zawęża poszukiwania.
Przeszukałem dokładne frazy z miecza: „Wencelaus a Ludaniz in Chropin”, „Zdenko Waldstein in Brthiz”, „Hynek Filius a Waldstein in Brthiz”, a także sentencje z jelca i pochwy. W publicznie indeksowanych katalogach nie znalazłem drugiego miecza z tym zestawem napisów . To wzmacnia przekonanie, że inskrypcje są bardzo dobrym „odciskiem palca” naszego zabytku. Opis oleśnicki rzeczywiście podaje wszystkie trzy nazwiska i daty 1541, 1556 i 1582.
Sprawdziłem też katalog online Staatliche Kunstsammlungen Dresden . Katalog działa i obejmuje wiele muzeów SKD, ale wyszukiwania po „Oels”, „Waldstein”, „Ludaniz”, „Brtnitz” oraz kombinacjach z „Schwert” nie przyniosły publicznie widocznego rekordu odpowiadającego mieczowi. To jednak nie oznacza, że go tam nie ma — katalog online nie musi obejmować pełnych magazynów, dawnych kart inwentarzowych ani obiektów o niepełnej proweniencji.
W Rosji sprawdziłem ponownie katalog Muzeów Kremla . Są tam m.in. duże niemieckie miecze dwuręczne: jeden z pierwszej połowy XVII w., przypisywany Passawie, długości 135,3 cm, nr inw. ??-987, oraz drugi przypisywany Solingen, długości 172 cm, nr ??-982. Żaden z opisów nie wskazuje jednak naszych nazwisk, dat ani dekorowanej pochwy.
Co ważniejsze, zaczynam korygować wcześniejszą hipotezę. Nie mamy jeszcze dowodu, że miecz trafił do drezdeńskiej Rüstkammer. Mamy natomiast mocne potwierdzenie, że po śmierci Wilhelma w 1884 r. saski dom królewski otrzymał z Oleśnicy Kunstsammlungen und Bibliothek , czyli zbiory sztuki i bibliotekę. Biblioteka została faktycznie włączona w 1885 r. do drezdeńskiej Königliche Öffentliche Bibliothek; źródła zachowały nawet charakterystyczne sygnatury proweniencji oleśnickiej.
To sugeruje bardzo konkretną rzecz: musimy znaleźć pierwszy inwentarz ruchomości po śmierci Wilhelma z 1884 r. Bez niego przeskakujemy o jeden etap za daleko.
Szukam teraz dokumentów pod niemieckimi terminami:
Nachlass Herzog Wilhelm von Braunschweig-Oels , Inventar Schloss Oels , Kunstsammlung Oels 1884 , Nachlassinventar 1884 , Mobilien Schloss Oels , Verzeichnis der Kunstgegenstände , König Albert Sachsen Oels , Übernahme Oelser Kunstsammlung .
Jeżeli znajdziemy tam choćby wpis w rodzaju:
ein großes vergoldetes Schwert mit Scheide
altes zweihändiges Schwert
Prunkschwert mit Inschriften
Schwert der Herzöge von Münsterberg-Oels
to będziemy wiedzieli, dokąd został wysłany w 1884/1885 r.
Jest też ciekawa wskazówka dotycząca samej proweniencji. Źródła potwierdzają, że zbiory oleśnickie nie zostały potraktowane jako jednolity blok. Na przykład materiały muzyczne z Oleśnicy po 1884 r. trafiły do różnych królewskich zbiorów drezdeńskich, a później do biblioteki. To oznacza, że miecz mógł zostać skierowany do Rüstkammer, ale równie dobrze do królewskiej prywatnej Kunstkammer, pałacu, Sibyllenort/Szczodrego albo innego depozytu Wettynów.
I jeszcze jedna rzecz, która może okazać się bardzo cenna. Pisownia Sinapiusa „Brthiz” prawdopodobnie wymaga sprawdzania szeregu wariantów: Brtnitz, Brtnice, Pirnitz, Brtnic, Brtiz . Podobnie nazwisko Ludanic może występować jako Ludaniz, Ludanic, Ludanitz, z Ludanic, von Ludanitz . Standardowe wyszukiwarki muzealne mogą więc wcale nie zwrócić obiektu przy obecnym zapisie.
Na tym etapie moja tabela prawdopodobieństwa wygląda tak:
| nadal w Oleśnicy po 1884 | mało prawdopodobne |
| prywatne zbiory Wettynów / Sibyllenort | bardzo ważny |
| Dresden Rüstkammer | bardzo ważny, ale nieudowodniony |
| Dresden › ZSRR › Ermitaż | możliwy, dopiero jeśli potwierdzimy etap drezdeński |
| obecnie Kreml | na podstawie katalogu brak zgodnego obiektu |
| obecnie Ermitaż | nadal do sprawdzenia w archiwum/inwentarzach, nie tylko katalogu online |
| Czechy/Morawy przez Waldsteinów | drugi, niezależny trop |
Najbardziej wartościowe odkrycie następnego etapu będzie więc nie fotografią miecza, lecz jedną kartką z 1884–1885 r. z nazwą przedmiotu i miejscem przeznaczenia . Wtedy będziemy mogli śledzić konkretną sygnaturę przez Drezno, wojnę i ewentualny transport do ZSRR.
Będę szukał dalej właśnie w starych katalogach drezdeńskiej Rüstkammer, inwentarzach Wettynów oraz niemieckich drukach z lat 1884–1914 . Jeśli trafimy na numer inwentarzowy, poszukiwania mogą nagle przyspieszyć.
Mam teraz znacznie lepszy trop niż samo przeszukiwanie muzeów rosyjskich . Trafiłem na archiwum, w którym bardzo prawdopodobnie znajduje się dokument pozwalający ustalić, co stało się z mieczem po 1884 r.
W Niedersächsisches Landesarchiv w Wolfenbüttel zachował się ogromny zespół „Generaladministration des Herzoglichen Privatvermögens” , sygn. NLA WO, 8 Neu , obejmujący lata 1770–1885 . Co najważniejsze, archiwum samo podaje, że zespół zawiera m.in. dokumentację Księstwa Oleśnickiego, zamków oraz inwentarze .
I tutaj robi się naprawdę ciekawie. W opisie tego zespołu znajduje się osobna grupa:
„Verzeichnis sämmtlicher Oels'er Verwaltungs-Akten, welche sich auf dem Schlosse befinden”
czyli mniej więcej: „Wykaz wszystkich oleśnickich akt administracyjnych znajdujących się na zamku” . Zespół ten liczył 181 jednostek .
Jeszcze ważniejsza jest osobna sekcja akt oznaczona:
„Herzogl. Schlösser, Domainen…” — książęce zamki, domeny itd., numery registratury 74–107.
To właśnie tutaj szukałbym najpierw.
Dotychczas zakładaliśmy: Oleśnica › król Albert › Drezno. Teraz możemy cofnąć się o jeden krok i sprawdzić dokumentację właściciela miecza jeszcze przed jego przekazaniem .
Archiwum potwierdza, że główną częścią prywatnego majątku księcia Wilhelma było właśnie Fürstentum Oels . Po jego śmierci w 1884 r. samo księstwo jako lenno wróciło do Prus, natomiast określone części majątku wraz z Guttentag odziedziczył król Albert Saksoński .
Co więcej, zachowany zespół kończy się dokładnie w 1885 r. To jest niemal idealne chronologicznie: obejmuje moment śmierci Wilhelma i rozliczania jego majątku.
A więc może istnieć dokument w rodzaju:
Inventarium des Schlosses Oels ,
Verzeichnis des Mobiliars ,
Kunstgegenstände ,
Waffen ,
Rüstkammer ,
Schwerter ,
Nachlass Herzog Wilhelm ,
Abgabe an König Albert .
Jeżeli znajdzie się tam miecz, dostaniemy być może numer pozycji, opis, wartość, a przede wszystkim informację, komu został przekazany .
W archiwalnym opisie czytam, że dla Oleśnicy zachowano odrębną strukturę dokumentacji. Akta dotyczące księstwa zostały ponownie uporządkowane jako osobna duża grupa, a ich dawny układ zachowano. Oznacza to, że dokumentacja zamku nie została całkowicie rozproszona po przypadkowych zespołach .
Co więcej, archiwum wskazuje na dwa konkretne dawne spisy:
NLA WO 8 Neu, Nr. 1164 — główny wykaz akt administracji prywatnego majątku księcia Wilhelma,
oraz NLA WO 8 Neu, Nr. 1280 — drugi, mniej kompletny wykaz akt.
To są teraz dla mnie najbardziej obiecujące sygnatury całego śledztwa .
W drezdeńskich źródłach znalazłem potwierdzenie, że część oleśnickich zbiorów została przejęta nie ogólnie „kiedyś po 1884”, ale właśnie w 1885 r.
SLUB podaje przykład rękopisu z oleśnickiej biblioteki zamkowej, który w 1885 r., w drodze dziedziczenia , stał się własnością Königliche Privat-Musikaliensammlung w Dreźnie , a dopiero w 1896 r. przeszedł do biblioteki publicznej.
To jest istotne, bo pokazuje mechanizm:
Oleśnica › prywatna kolekcja królewska Wettynów › dopiero później instytucja publiczna.
Miecz mógł przejść dokładnie taką samą drogę. Dlatego możemy go nie znajdować w katalogach Rüstkammer jako „nabytku z 1884 r.” — być może najpierw przez lata pozostawał prywatną własnością króla Alberta .
W drezdeńskiej bibliografii kolekcji znajduje się również odnotowana w 1885 r. informacja „Übergabe der Schlossbibliothek von Oels” , czyli o przekazaniu biblioteki zamkowej z Oleśnicy.
Ponownie przeszukałem rosyjskie warianty nazwisk i określenia miecza: ???????/Ludaniz, ??????????/Waldstein, Brtnice/??????, Oels/????, a także kombinacje z ??????? i ???. Nie znalazłem katalogowego obiektu odpowiadającego naszym inskrypcjom. To jest wynik negatywny, ale bardzo ważny. Coraz mniej prawdopodobne wydaje mi się, że miecz znajduje się w publicznie opisanej części rosyjskiej kolekcji pod prawidłowo rozpoznaną proweniencją . Jeżeli jest w Rosji, bardziej prawdopodobne są trzy sytuacje: ma błędny lub bardzo ogólny opis, znajduje się w magazynie, albo jego dokumentacja nadal używa starego drezdeńskiego numeru inwentarzowego , a nie nazwiska Waldstein/Ludaniz.
Teraz najbardziej sensowna kolejność jest taka:
1. Wolfenbüttel — NLA WO, 8 Neu.
Szukamy inwentarzy zamku Oleśnica i dokumentów z lat 1884–1885.
2. Ustalamy, czy w spisie występuje „Schwert”.
Jeżeli będzie opis z pozłacanym jelcem, pochwą, herbami albo napisami — trafiliśmy.
3. Szukamy adnotacji o przekazaniu do króla Alberta.
4. Dopiero wtedy szukamy w archiwach Wettynów/Drezna po konkretnej nazwie lub numerze.
5. Jeżeli obiekt wszedł do Rüstkammer, śledzimy jego numer przez ewakuację 1942–1945, wywóz do ZSRR i zwrot w 1958 r.
Najważniejsze na dziś: odnaleźliśmy archiwum księcia Wilhelma zawierające inwentarze i dokumentację zamku oleśnickiego aż do 1885 r. To nie jest już luźny trop muzealny. To dokładnie ten rodzaj źródła, w którym powinien znajdować się dokument opisujący ostatni dzień miecza w Oleśnicy.
Następny etap zrobię jeszcze wężej: spróbuję wydobyć z katalogu Wolfenbüttel konkretne numery jednostek dotyczących wyposażenia Schloss Oels, inwentarzy, ruchomości i sukcesji z 1884 r. To może nam dać już sygnaturę dokumentu, o którego skan można później poprosić archiwum.
Znalazłem nowy, bardzo ważny dokument , który zmienia kierunek poszukiwań. Najpierw jednak jedna korekta: wcześniejsze uproszczenie „cały majątek oleśnicki › król Albert” było zbyt szerokie. Testament Wilhelma rozdzielił spadek.
W prasie z maja 1885 r., opisującej wykonanie testamentu księcia Wilhelma po jego śmierci, czytamy, że spadkobiercami byli książę Cumberland oraz król Albert Saksoński . Albert otrzymał śląskie dobra będące allodium , czyli niebędące lennem lub fideikomisem; pozostały spadek przypadał Cumberlandowi. Po śmierci Wilhelma natychmiast zabezpieczono majątek pieczęciami i ustanowiono kuratora spadku.
To oznacza, że miecza nie wolno automatycznie przypisywać królowi Albertowi tylko dlatego, że znajdował się w Oleśnicy . Najpierw trzeba ustalić, jak prawnie zakwalifikowano ruchome wyposażenie zamku.
I tu pojawił się świetny dokument.
W Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz w Berlinie znajduje się teczka:
I. HA Rep. 151, HB Nr. 860
zatytułowana:
„Vorläufige Besitznahme und Verwaltung der außer dem Thronlehn Fürstentum Oels zum Nachlass des Herzogs von Braunschweig gehörenden Fideikommiß- und Allodialgüter in Preußen”
i obejmuje lata 1884–1913 .
Po polsku: dokumentacja dotycząca tymczasowego przejęcia i zarządzania dobrami fideikomisowymi oraz allodialnymi należącymi do spadku po księciu Brunszwiku, poza lennem tronowym Oleśnicy .
To jest dokładnie moment, którego szukamy.
Jeżeli miecz został potraktowany jako ruchomy składnik prywatnego majątku księcia — a nie własność związana z samym lennem — w tej dokumentacji mogą znajdować się protokoły przejęcia, wykazy wyposażenia, spisy ruchomości albo odwołania do innych inwentarzy.
Drugi ważny trop pozostaje w Wolfenbüttel. Zespół NLA WO, 8 Neu rzeczywiście obejmuje inwentarze , a jego zasadniczą część stanowi dokumentacja majątku Wilhelma, którego głównym składnikiem było księstwo Oleśnickie. Archiwum potwierdza również istnienie specjalnego wykazu:
„Verzeichnis sämmtlicher Oels'er Verwaltungs-Akten, welche sich auf dem Schlosse befinden”
— aż 181 jednostek dotyczących akt oleśnickich przechowywanych na zamku .
Co ciekawe, w strukturze tej registratury znajduje się dokładnie dział:
„Herzogl. Schlösser, Domainen…” — numery registratury 74–107.
To zdecydowanie miejsce, gdzie mogą kryć się inwentarze wyposażenia zamku.
Natomiast muszę skorygować jeszcze jedną rzecz z wcześniejszego etapu: NLA WO 8 Neu Nr. 1164 nie jest samym inwentarzem zamku Oleśnica. Jest to główny wykaz akt Generaladministration, utworzony około 1830/31 i później uzupełniany. Nr 1280 jest jego mniej kompletnym duplikatem. Są więc pomocne jako „mapy” archiwum, ale nie są jeszcze dokumentem opisującym miecz.
Archiwum Welfów w Hanowerze zawiera osobną dokumentację Allodial-Fonds , który został utworzony właśnie ze spadku po Wilhelmie von Braunschweig-Oels po 1884 r. W opisie tego zespołu pojawia się także kategoria majątku obejmująca dzieła sztuki, biblioteki i broń .
To oznacza, że istnieje jeszcze druga możliwość:
Oleśnica › spadek Wilhelma › Ernst August, książę Cumberland / majątek Welfów
a nie:
Oleśnica › król Albert › Drezno.
I to może tłumaczyć, dlaczego bezskutecznie szukamy miecza w katalogach drezdeńskich.
Najbardziej interesujące jest to, że współczesna Wilhelma prasa pisała o majątku obejmującym m.in. „Juwelen, Silber, Mobiliar usw.” — klejnoty, srebra, meble itd. — oraz o udziale Cumberlandów w spadku po Wilhelmie.
Jego „odcisk palca” nadal jest znakomity. Opis oleśnicki podaje trzy szczególnie rozpoznawalne inskrypcje:
Wencelaus a Ludaniz in Chropin A. 1541
Zdenko Waldstein in Brthiz A. 1556
Hynek Filius a Waldstein in Brthiz A. 1582
oraz herby Ludaniców i Waldsteinów.
I udało mi się niezależnie potwierdzić, że osoby Waldsteinów z inskrypcji pasują historycznie niezwykle dobrze. Niemiecka biografia rodu podaje, że Zdeněk Waldstein z linii Brtnice zmarł w 1561 r. i był w latach 1557–1561 hetmanem krajowym Moraw . Jego wnuk Heinrich/Jindřich/Hynek (1555–1589) był najwyższym sędzią krajowym w latach 1581/82, a następnie również hetmanem Moraw.
Czyli daty na mieczu — 1556 i 1582 — doskonale odpowiadają ich rzeczywistym życiorysom.
To bardzo ważne: Sinapius prawdopodobnie nie przepisał przypadkowych nazwisk ani późniejszej legendy. Opisywał rzeczywisty, historycznie spójny zabytek.
| Oleśnica › król Albert › Wettynowie/Drezno | wysoka |
| Oleśnica › Cumberland/Welfowie › Hanower/Braunschweig | teraz równie ważna |
| Drezno › ZSRR › Ermitaż › powrót lub pozostanie w Rosji | możliwa, ale dopiero po udowodnieniu Drezna |
| pozostawiony jako składnik lennych zbiorów zamku › Prusy | trzeba sprawdzić |
I właśnie dlatego berlińska teczka HB Nr. 860 jest tak cenna . Powinna nam pomóc rozdzielić te cztery możliwości.
Najbardziej konkretna rzecz, którą mamy teraz, to więc trzy sygnatury do bezpośredniego sprawdzenia w archiwach:
GStA PK Berlin — I. HA Rep. 151, HB Nr. 860
NLA Wolfenbüttel — 8 Neu, dział Oels, Reg. Nr. 74–107
NLA Hannover — dokumentacja Allodial-Fonds utworzonego ze spadku Wilhelma
Jeśli w którejś z tych teczek znajdziemy słowo Schwert, Waffen, Rüstkammer, Kunstkammer, Mobilien, Inventar, Altertümer albo Oelser Kunstsammlung , będziemy mogli przejść do konkretnego numeru pozycji.
I jeszcze jedno: na tym etapie bardziej niż rosyjskiego katalogu potrzebujemy jednego inwentarza z października–grudnia 1884 r. Jeśli miecz został wtedy opisany, dostaniemy jego pierwszą udokumentowaną lokalizację po śmierci Wilhelma. Potem Rosję będzie można sprawdzać już po numerze inwentarzowym , a nie po domysłach.
W następnym kroku szukałbym już konkretnie w katalogach archiwalnych Hanoweru/Wolfenbüttel po „Waffen”, „Mobilien”, „Inventar Oels”, „Kunstsammlung Oels” i „Nachlass Wilhelm 1884” . To obecnie najszybsza droga do odnalezienia samego miecza.
Szukam dalej — i tym razem pojawiły się dwa istotne wnioski oraz nowe, konkretne miejsce do sprawdzenia .
Najpierw najważniejsze: publiczny katalog Rüstkammer w Dreźnie ma obecnie ponad 160 obiektów opisanych jako „Schwert” . Przeszukanie po samym typie broni daje więc bardzo szeroki materiał, ale w opisach indeksowanych w sieci nie znalazłem żadnego miecza z nazwiskami Ludaniz / Waldstein , datami 1541, 1556, 1582 ani z charakterystycznym zestawem inskrypcji.
To nadal nie wyklucza Drezna. Wręcz przeciwnie — właśnie znalazłem dowód, że istnieje osobny wykaz historycznych inwentarzy Staatliche Kunstsammlungen Dresden z lat 1568–1945 , obejmujący również dawne inwentarze Rüstkammer. Jest to praca Elfriede Lieber, Verzeichnis der Inventare der Staatlichen Kunstsammlungen Dresden 1568–1945 . To może być znacznie ważniejsze niż współczesny katalog internetowy, bo pozwala ustalić, który inwentarz trzeba otworzyć dla lat 1884–1900 .
Druga rzecz jest jeszcze ciekawsza. Znalazłem oficjalny zespół archiwalny:
Sächsisches Staatsarchiv, Hauptstaatsarchiv Dresden — Bestand 12562, Nachlass Albert, König von Sachsen.
Obejmuje on lata 1834–1893 i znajduje się w Dreźnie. To dokładnie okres, w którym król Albert odziedziczył część zbiorów oleśnickich.
A że Albert rzeczywiście przejmował kolekcje z Oleśnicy, mamy bardzo mocne potwierdzenie w dokumentacji SLUB. Biblioteka książąt Braunschweig-Oels została przejęta w 1884 r. jako dar króla Alberta , zaś część materiałów muzycznych była od 1885 r. własnością królewskiej Privat-Musikaliensammlung .
To pozwala odtworzyć mechanizm bardziej precyzyjnie:
Oleśnica › spadek po Wilhelmie › prywatna własność króla Alberta › rozdzielenie zbiorów między instytucje drezdeńskie.
Nie musiało więc być tak, że miecz 19 października 1884 r. został od razu wpisany do Rüstkammer. Mógł przez kilka lub kilkanaście lat figurować jako prywatne wyposażenie Wettynów , podobnie jak muzyka oleśnicka.
Jest nawet konkretny przykład takiego procesu. Rękopis z zamku w Oleśnicy był w 1885 r. własnością prywatnej kolekcji królewskiej, a dopiero w 1896 r. przeszedł do publicznej biblioteki. To jest bardzo ważna analogia dla miecza.
Co więcej, biografia drezdeńskiego bibliotekarza Hermanna Arthura Liera mówi wprost, że był on osobiście zaangażowany w przewiezienie książęcej biblioteki z Oleśnicy do Drezna w 1885 r. Oznacza to, że akcja przenoszenia zbiorów była zorganizowana i dokumentowana — a więc prawdopodobnie powstały listy transportowe lub zdawczo-odbiorcze.
Przeszukałem Internet po pełnych sentencjach miecza. Nie znajduję drugiego obiektu zawierającego ich cały zestaw.
Na mieczu Sinapius odczytał m.in.:
Diligite Justitiam Qui Judicatis Terram
To dokładny początek Księgi Mądrości 1,1 w łacińskiej Wulgacie.
Druga sentencja:
Discite Justitiam Moniti...
pochodzi z Wergiliusza. Co ciekawe, była później popularną maksymą moralno-prawną; odnajduję ją m.in. jako motto XVIII-wiecznych druków.
A:
Pro Lege Rege et Grege
również jest autentyczną XVI-wieczną dewizą. W katalogu Folger Shakespeare Library znajduje się druk z 1577 r. właśnie z formułą „Pro lege rege, et grege”.
Czyli dekoracja miecza jest bardzo zgodna z kulturą polityczną XVI wieku . To kolejny argument, że opis Sinapiusa dotyczył autentycznego renesansowego zabytku, a nie późniejszej fantazji.
Znalazłem mocniejsze źródło potwierdzające wersję, że królewski dom saski otrzymał nie tylko bibliotekę, lecz również Kunstsammlungen z zamku oleśnickiego . W opracowaniach dotyczących dziejów Oleśnicy zapisano, że prywatny majątek wraz ze Szczodrem/Sibyllenort przypadł saskiemu domowi królewskiemu, który otrzymał także „die Kunstsammlungen und die Bibliothek aus dem Oelser Schlosse” .
To powoduje, że kierunek Cumberland/Welfowie schodzi obecnie na drugi plan. Dla interesującego nas miecza jako elementu historycznej kolekcji zamkowej Wettynowie ponownie są najbardziej prawdopodobną drogą .
Obecne śledztwo wygląda więc tak:
1. Miecz jest w zamku Oels co najmniej od czasów Sinapiusa.
2. W 1884 umiera Wilhelm.
3. Kolekcje sztuki i biblioteka zamku przechodzą do saskiego domu królewskiego.
4. W 1885 następuje fizyczne przewożenie kolekcji oleśnickich do Drezna.
5. Część zbiorów początkowo pozostaje w prywatnych kolekcjach króla Alberta.
6. Później mogły zostać rozdzielone między Rüstkammer, bibliotekę i inne kolekcje królewskie.
Dlatego teraz nie szukałbym przede wszystkim w Ermitażu . Najpierw musimy znaleźć miecz w dokumentacji saskiej między 1884 a około 1900 r.
Najbardziej obiecujące źródła są teraz cztery: Nachlass Albert, König von Sachsen (12562) ; dokumentacja dawnego Ministerium des Königlichen Hauses ; historyczne inwentarze Rüstkammer z końca XIX w. wskazane w wykazie Lieber; oraz dokumentacja transportu oleśnickich zbiorów w 1885 r.
Jeżeli znajdziemy tam choćby zapis typu „ein großes altes Schwert aus Oels” , „Prunkschwert” , „Zweihänder” , „Schwert mit vergoldeter Scheide” albo nazwisko Waldstein , będzie to przełom.
I jest jeszcze coś, co może nam bardzo pomóc: współczesny katalog drezdeński ma 615 rekordów zawierających słowo „Schwert” , z czego 164 należą do Rüstkammer. Oznacza to, że następny krok może polegać na systematycznym przeglądzie tych 164 obiektów jeden po drugim , zwłaszcza mieczy niemieckich/morawskich z XVI wieku, porównując rękojeść, głowicę, herby, pochwę i proweniencję.
To właśnie zrobię w dalszym ciągu poszukiwań: najpierw Rüstkammer obiekt po obiekcie, następnie Nachlass König Albert i stare inwentarze SKD . Rosję zostawiam równolegle jako etap drugi — jeśli odnajdziemy drezdeński numer inwentarzowy, będziemy mogli potem sprawdzić, czy numer pojawia się w sowieckich wykazach z 1945–1958 r.
Szukam dalej. Tym razem udało się znaleźć coś rzeczywiście nowego i praktycznego : w Archiwum Państwowym we Wrocławiu zachował się rozbudowany zespół dawnych akt książąt oleśnickich, a w nim jednostki dotyczące bezpośrednio zamku Oels. Katalog wymienia m.in. 82/7/0/2/928 „Das Herzogl. Schloss zu Oels in Arbeiten darin” (1700–1800) oraz 82/7/0/2/930 „Bauten und Reparaturen der Herzoglichen Schlösser zu Oels, Sibyllendorf, Bernstadt und Wilhelminenort” (1812–1813) . To jeszcze nie jest inwentarz miecza, ale potwierdza, że część bardzo starej dokumentacji zamkowej przetrwała właśnie we Wrocławiu.
Ważniejsze jest inne ustalenie. W źródłach drezdeńskich widzimy, że oleśnickie zbiory nie musiały być od razu wpisane do konkretnego muzeum . Biblioteka zamkowa, około 30 tys. tomów i 200 rękopisów, została przeniesiona do Drezna w 1885 r. Jednocześnie SLUB podaje, że niektóre obiekty z Oleśnicy były najpierw własnością Königliche Privat-Musikaliensammlung , a dopiero wiele lat później weszły do zbiorów publicznych. To bardzo pasuje do możliwości, że miecz po 1884 r. trafił najpierw do prywatnego majątku Wettynów , a dopiero później został przekazany do zbrojowni, pałacu albo innej kolekcji.
I tu pojawia się kolejna wskazówka. Prasa z 1912 r., opisując majątek króla Saksonii, wyraźnie rozróżniała Hausfideikommiss , obejmujący m.in. wyposażenie pałaców i kolekcje sztuki, od prywatnego majątku pochodzącego z „Braunschweigische Erbschaft” — spadku po Wilhelmie z dobrami na Śląsku. To znaczy, że w dokumentach saskich miecz może wcale nie występować pod hasłem „Oels” po 1885 r. Mógł zostać przeksięgowany jako element Kunstbesitz / Hausfideikommiss / Königlicher Privatbesitz .
Jest też istotna korekta daty i drogi zbiorów. Źródła potwierdzają, że kolekcje sztuki i biblioteka z zamku oleśnickiego przypadły saskiemu domowi królewskiemu , podczas gdy samo dawne lenno zostało przejęte przez państwo pruskie. To ponownie wzmacnia linię:
miecz jako część Kunstsammlung › Wettynowie ,
a nie: miecz jako wyposażenie samego budynku › Hohenzollernowie .
Natomiast bardzo ciekawe jest to, że w 1926 r. dawny majątek tronowy Oels przeszedł ostatecznie na własność byłego następcy tronu Wilhelma, a zamek ponownie był używany przez rodzinę Hohenzollernów. Teoretycznie więc część zabytkowego wyposażenia mogła później wrócić do Oleśnicy — ale dotąd nie znalazłem żadnego śladu, żeby dotyczyło to naszego miecza.
Dawny opis miecza podaje:
Wencelaus a Ludaniz in Chropin A. 1541
Zdenko Waldstein in Brthiz A. 1556
Hynek Filius a Waldstein in Brthiz A. 1582 .
Teraz udało się potwierdzić pierwszą osobę dużo lepiej. Václav z Ludanic na Chropyni był w latach 1541–1556 najwyższym hetmanem margrabstwa morawskiego i zmarł w 1557 r. Rok 1541 na mieczu nie jest więc przypadkowy — jest dokładnie pierwszym rokiem sprawowania przez niego najwyższego urzędu krajowego.
To jest, moim zdaniem, bardzo istotne.
Podobnie Zdeněk z brtnickiej linii Waldsteinów był hetmanem Moraw; źródła genealogiczne wymieniają Zdenka jako jednego z morawskich landeshauptmannów. Hynek z Valdštejna z Brtnic również pełnił najwyższe funkcje morawskie, a oficjalna historia zamku Brtnice wskazuje go jako wysokiego urzędnika prowincjonalnego i wiąże bezpośrednio z przebudową zamku około 1581 r.
To daje nową interpretację miecza: najprawdopodobniej nie był to zwykły miecz rodowy Podiebradów . Może to być insygnium urzędu hetmana / namiestnika Moraw , przechodzące między kolejnymi osobami pełniącymi urząd.
To znakomicie tłumaczyłoby kolejno:
Václav z Ludanic — 1541
› Zdeněk z Valdštejna — 1556
› Hynek z Valdštejna — 1582
oraz napis na głowicy odnoszący się do „Capitanei March. Mora…” , czyli najpewniej Capitanei Marchionatus Moraviae — hetmana/namiestnika margrabstwa Moraw. Opis oleśnicki rzeczywiście wspomina tę inskrypcję.
To może być największe odkrycie w całym naszym poszukiwaniu .
Bo jeśli miecz był urzędowym mieczem Landeshauptmanna Moraw , rosyjskie i niemieckie muzea mogły go skatalogować nie jako:
„Schwert der Herzöge von Oels”
lecz jako:
Schwert des mährischen Landeshauptmanns
Mährisches Amtsschwert
Zeremonienschwert Mähren
Landeshauptmannsschwert
Moravian ceremonial sword
?????????????? ??? ?????????? ???????? ??????? (ros. litery)
I wtedy nasze wcześniejsze wyszukiwania mogły go całkowicie omijać.
Co więcej, sekwencja dat jest podejrzanie regularna: wpisy pojawiają się przy kolejnych osobach związanych z najwyższym urzędem morawskim. To również może wyjaśniać, dlaczego na jednym mieczu znajdują się herby kilku niespokrewnionych właścicieli .
Od teraz szukałbym miecza równocześnie w trzech tradycjach katalogowych:
Oleśnica: Oels, Münsterberg-Oels, Podiebrad, Schwert .
Drezno: mährisches Schwert, Amtsschwert, Landeshauptmann, Zeremonienschwert, Waldstein, Ludanitz .
Czechy/Morawy i Rosja: moravský zemský hejtman, ceremoniální meč, zemský meč, Valdštejn, Brtnice, Ludanice, Chropyně oraz ich rosyjskie odpowiedniki.
To może być dużo skuteczniejsze niż samo szukanie „miecz Oleśnica”.
I mamy jeszcze niezwykle charakterystyczny zestaw kontrolny. Jeżeli gdziekolwiek natrafimy na miecz z łabędziem Ludaniców , lwem Waldsteinów , datami 1541/1556/1582 i fragmentem Capitanei March… , praktycznie nie będzie wątpliwości, że znaleźliśmy ten sam zabytek.
Następnym krokiem będzie więc Morawy: katalogi muzeów w Brnie, Ołomuńcu, Brtnicach, Pradze i Wiedniu oraz stare austro-węgierskie katalogi broni. Jeżeli interpretacja „miecza urzędowego hetmana Moraw” jest trafna, tam może kryć się ślad starszy nawet niż jego pojawienie się w Oleśnicy.
I to jest pierwszy moment, kiedy mamy nie tylko pytanie „gdzie miecz zniknął?” , ale także dużo lepszą odpowiedź na pytanie „czym właściwie ten miecz był?” .
Mam kolejny ważny wynik. Coraz mocniej wygląda na to, że miecz był związany nie tylko z Podiebradami/Oleśnicą, lecz wcześniej z urzędem morawskiego hetmana ziemskiego.
Najmocniejszy dowód to zbieżność nazwisk i dat. Václav z Ludanic na Chropyni był morawskim hetmanem ziemskim w latach 1541–1556 . Zdeněk z Valdštejna z Brtnic objął ten urząd w 1557 r. i pełnił go do 1561 r., a jego krewny Hynek/Jindřich z Valdštejna został hetmanem w 1582 r.
A na naszym mieczu mamy dokładnie:
Wencelaus a Ludaniz in Chropin A. 1541
Zdenko Waldstein in Brthiz A. 1556
Hynek Filius a Waldstein in Brthiz A. 1582 .
Pierwsza i trzecia data trafiają praktycznie idealnie w moment objęcia urzędu. Zdeněk jest przesunięty o rok względem standardowych zestawień — inskrypcja 1556, urząd od 1557 — ale dokument sejmu morawskiego z 1556 r. już wymienia Zdenka z Valdštejna na Brtnici w bezpośrednim otoczeniu urzędu hetmańskiego . To może oznaczać nominację, przygotowanie do objęcia funkcji albo po prostu różnicę między datą wykonania napisu a formalnym rozpoczęciem urzędowania.
I teraz najciekawsze odkrycie: takie miecze morawskich hetmanów naprawdę istniały.
Znany jest ceremonialny miecz Jana hrabiego Rottala z około 1650 r. , przechowywany dziś w Holešovie. Źródła opisują go wprost jako „ceremoniální meč moravského zemského hejtmana” i symbol władzy namiestnika reprezentującego monarchę na Morawach. Był używany przy uroczystościach oraz obradach sądu ziemskiego.
Co więcej, drugi znany miecz tego rodzaju należał do morawskiego hetmana Františka Karla Libštejnskiego z Kolowrat . Został ponownie rozpoznany dopiero w 2009 r. w prywatnych zbiorach Kolowratów w Rychnovie nad Kněžnou .
To jest dla naszych poszukiwań niezwykle pouczające, bo pokazuje coś bardzo ważnego: miecze hetmańskie potrafiły zniknąć z pamięci muzealnej na dziesiątki lub setki lat, pozostając fizycznie w kolekcji. Miecz Rottala leżał w depozycie muzeum w Holešovie, ale jego znaczenie zostało zapomniane; właściwie zidentyfikowano go dopiero w 2017 r.
To dokładnie taki scenariusz, jakiego możemy szukać dla miecza oleśnickiego.
Jeszcze bardziej znacząca jest inskrypcja z głowicy opisana przez Sinapiusa jako „Capitanei. March. Moraae.” Po porównaniu z historyczną łaciną wygląda ona niemal na skrót od Capitanei Marchionatus Moraviae — „hetmana/namiestnika Marchii Morawskiej”. Forma Capitanei March. Moraviae była rzeczywiście używana jako łacińskie określenie tego urzędu; występuje np. w łacińskiej tytulaturze związanej z morawskimi hetmanami.
Do tego dochodzi program ideowy napisów. Na jelcu:
Diligite justitiam, qui judicatis terram — „Miłujcie sprawiedliwość, którzy sądzicie ziemię” — to początek Księgi Mądrości 1,1.
Na drugiej stronie:
Discite justitiam moniti... — „Pouczani, uczcie się sprawiedliwości...” — sentencja wprost odnosząca się do sprawowania władzy i sądzenia.
A na pochwie:
Ego dixi: Dii estis et filii Excelsi omnes — fragment Psalmu 81/82 skierowany do sędziów/władców.
To zaczyna tworzyć bardzo spójny program: sprawiedliwość – sąd – urząd – władza – odpowiedzialność namiestnika . Nie wygląda już na przypadkowy zestaw pobożnych cytatów na prywatnym mieczu.
Dlatego mój obecny roboczy wniosek jest taki:
to mógł być XVI-wieczny ceremonialny miecz morawskiego Landeshauptmanna, na którym kolejni hetmani dodawali swoje nazwiska, herby i daty.
Jeżeli tak, to określenie „miecz Podiebradów” opisuje raczej późniejsze miejsce przechowywania i związek z książętami oleśnickimi , niekoniecznie jego pierwotną funkcję.
To również otwiera zupełnie nową drogę do ustalenia, jak miecz dostał się do Oleśnicy . Wśród morawskich hetmanów XV wieku byli przecież sami Podiebradowie: zestawienia urzędu wymieniają Viktorina z Poděbrad, księcia ziębickiego , jako morawskiego hetmana w latach 1459–1461 oraz ponownie 1465–1469.
To może być przypadek — ale związek Podiebradowie › urząd hetmana Moraw › później miecz w zamku książąt ziębicko-oleśnickich jest na tyle interesujący, że trzeba go teraz badać osobno.
Największa zagadka brzmi więc już nie tylko „gdzie miecz jest po 1884 r.”, ale:
czy XVI-wieczny miecz Ludanica i Waldsteinów był następcą starszego insygnium urzędu, które poprzez morawskich Podiebradów dostało się później do Oleśnicy?
Tego na razie nie można stwierdzić, ale mamy bardzo mocny kierunek.
Przeszukanie dokładnych pełnych inskrypcji nadal nie pokazuje żadnego innego zachowanego miecza . To dobrze — nie natrafiłem na obiekt, który podważałby unikalność opisu Sinapiusa.
Teraz najbardziej wartościowe będą katalogi i depozyty Moravské zemské muzeum w Brnie, Muzeum města Brna, zamek Holešov, Brtnice, Chropyně, Rychnov nad Kněžnou, Národní muzeum w Pradze oraz Kunsthistorisches Museum/Waffensammlung w Wiedniu . Nie będę już szukał tylko „Schwert Oels”, lecz przede wszystkim „Landeshauptmannsschwert / hejtmanský meč / Amtsschwert Mähren / capitaneus Moraviae / Ludanitz / Brtnitz / Waldstein” .
A najbardziej intrygujący fakt z tego etapu jest taki: dwa inne morawskie miecze hetmańskie już raz zostały „odnalezione” po latach zapomnienia — jeden w prywatnej kolekcji, drugi w muzealnym magazynie.
To daje całkiem realną nadzieję, że i nasz miecz może gdzieś istnieć, tylko jest źle opisany albo nierozpoznany .
Moje uzupełnienie
książę oleśnicki Karol II Podiebrad dostał miecz w spadku. Linia Panów z Kunstatu na Jevisowicach skończyła się na Hynku z Valdstejnu. Wdowa po nim Katerina przekazala dobra Jevisowice z zamkiem oraz miecz swojego męża 18 listopada 1597 r. księciu Jerzemu Joachimowi synowi Karola II urodzonemu w tym dniu. Niestety, Jerzy Joachim wkrótce zmarł (pozostał po nim mały sarkofag w krypcie Podiebradów) i w 1600 r. ten znaczący majątek przyjmuje Karol II. Wtedy do swojego tytułu dodawał niekiedy Pan na Jevisovicach. Był on w rękach Podiebradów do 1647 r.
Podał Pan informację, która bardzo dobrze wyjaśnia jego drogę do Oleśnicy. Pański ciąg proweniencyjny jest znacznie konkretniejszy niż moja wcześniejsza hipoteza:
Hynek z Valdštejna › Katarzyna › 18 XI 1597 Jerzy Joachim Podiebrad › po jego śmierci Karol II › Podiebradowie › 1647 › późniejsi właściciele Oleśnicy › Wilhelm brunszwicki › 1884 ?
Jeżeli uda się źródłowo udokumentować każde ogniwo , w książce można będzie przedstawić nie tylko zaginiony zabytek, lecz jego biografię — od morawskiego miecza ceremonialnego do jednego z najcenniejszych przedmiotów przechowywanych w zamku oleśnickim.
Szczególnie ważna jest podana przez Pana dokładna data 18 listopada 1597 r. Teraz warto przestać na chwilę szukać samego obiektu w muzeach i poszukać dokumentu dotyczącego przekazania Jevišovic Jerzemu Joachimowi. Jeśli akt wymienia także miecz Hynka , otrzymamy niezwykle mocny dowód proweniencji.
A potem wrócimy do roku 1884 . To są dwa końce tej samej historii: 1597 wyjaśnia, jak miecz wszedł do kolekcji Podiebradów; 1884 — jak z niej zniknął.
Sprawdziłem podane przez Pana elementy. Źródła potwierdzają, że ostatni męski przedstawiciel jevišovickiej gałęzi panów z Kunštátu, Jiří Zajímač, zmarł w 1587 r. Jego siostra Kateřina Zajímačka z Kunštátu , żona Hynka Brtnickiego z Valdštejna , była związana z Jevišovicami i przebudową tamtejszego zamku.
Z kolei oficjalna historia zamku Brtnice potwierdza Hynka jako namiestnika/hetmana Margrabstwa Morawskiego i podaje, że na zamku zachowały się jego nazwisko, herb i inskrypcje związane z przebudową z 1581 r.
A Sinapius na naszym mieczu odczytał:
„Hynek Filius a Waldstein in Brthiz A. 1582”
oraz na głowicy:
„Capitanei. March. Moraae.”
To jest niezwykle mocne połączenie Brtnice – Hynek – urząd morawski – 1581/1582 – miecz .
Co więcej, udało mi się potwierdzić Pańską datę urodzenia Jerzego Joachima w źródle genealogicznym: Georg Joachim urodził się 18 listopada 1597 r. i zmarł 21 lipca 1598 r.
Czyli teraz koniecznie trzeba znaleźć dokument z 18 listopada 1597 r. , o którym Pan pisze.
Jeżeli naprawdę zapisano w nim przekazanie Jerzemu Joachimowi nie tylko Jevišovic, lecz miecza Hynka , byłby to kapitalny dokument. Dostajemy wówczas udokumentowaną proweniencję:
Hynek z Valdštejna › Kateřina › Jerzy Joachim Podiebrad (18 XI 1597) › śmierć Jerzego Joachima (21 VII 1598) › Karol II › kolekcja Podiebradów › Oleśnica.
I wtedy rosyjskim muzeom można wysłać zapytanie nie o enigmatyczny „miecz książąt oleśnickich”, ale o bardzo charakterystyczny XVI-wieczny przedmiot.
Nie szukałbym już po jednym określeniu. Nasz identyfikator powinien składać się z ośmiu cech jednocześnie :
Sinapius daje nam właściwie XVIII-wieczną kartę katalogową przedmiotu .
To jest ogromna przewaga.
Drezdeńska Rüstkammer liczy około 10 000 obiektów , w tym około 2200 mieczy, szpad i sztyletów . Przez długi czas eksponowano jedynie niewielką część kolekcji.
Dlatego fakt, że nie znaleźliśmy naszego miecza w katalogu internetowym, naprawdę niewiele jeszcze znaczy .
Natomiast rosyjska dokumentacja transportowa z lat 1945–1958 może powiedzieć znacznie więcej. Najbardziej interesują mnie teraz nie katalogi Ermitażu, lecz rosyjskie terminy:
??????????? ????????? ?????? (ros. litery)
???????????? ????? ???????? (ros. litery)
????????? ????? (ros. litery)
????? ?????? (ros. litery)
???? ?????????? (ros. litery)
???? ???????? (ros. litery)
??????? ??? 1958 (ros. litery)
?????????????????? ?????? (ros. litery)
??? ??????? / ????????? ??? (ros. litery)
oraz przede wszystkim numery skrzyń i protokoły ich otwarcia .
Bo mamy już potwierdzenie, że w 1945 r. niektóre skrzynie transportowano bez pełnego wykazu zawartości .
To jest właśnie miejsce, gdzie Pańskie podejrzenie robi się interesujące — niekoniecznie dlatego, że skrzynia stoi nietknięta od 1945 r., ale dlatego, że miecz mógł przeżyć całą podróż Drezno–Leningrad–Drezno bez zachowania swojej oleśnickiej tożsamości katalogowej .
Teraz poszedłbym dwoma torami równocześnie: rosyjskie protokoły skrzyń z drezdeńską bronią z lat 1945–1958 oraz morawski dokument Jevišovice, 18 XI 1597 . Ten drugi może nam dać dowód, że miecz Hynka jest dokładnie mieczem później opisanym przez Sinapiusa w Oleśnicy.
Jeśli uda nam się połączyć 1597 › Oleśnica › 1884 › Drezno › 1945 , będziemy mieli niemal kompletną, czterystuletnią metrykę zaginionego miecza.
Napisał ChatGPT
Mogę też monitorować internetowe katalogi i publikacje pod kątem tych inskrypcji i nazwisk i powiadomić Pana, jeśli pojawi się nowy ślad.
Ustawiłem cotygodniowe poszukiwanie nowych śladów miecza oleśnickiego — w katalogach muzealnych, archiwach i publikacjach, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji, Drezna, Czech i Moraw. Powiadomię Pana tylko wtedy, gdy pojawi się coś naprawdę istotnego.
A możliwość, że miecz istnieje, lecz leży nierozpoznany w magazynie , uważam za całkiem realną. Mamy na szczęście niezwykle dobry zestaw identyfikacyjny: nazwiska, trzy daty, herby i łacińskie inskrypcje. Gdy kiedyś wypłynie fotografia albo karta inwentarzowa, mamy dużą szansę go rozpoznać.
Wracajmy zatem do Brunszwików . A miecz będzie poszukiwany równolegle.
Apel do czytelników strony
Proszę osoby mające związki z muzeami zawierającymi zbiory białej broni o zapytanie (sprawdzenie), czy na mieczu dwuręcznym w okolicach rękojeści znajdują się jakieś inskrypcje spośród wyżej wymienionych oraz dwa herby. Chodzi głównie o wykonanie kilku zdjęć, pokazujących szczegóły i zapytanie o historię pojawienia się miecza w muzeum.
Nawet jeśli miecza nie znajdziemy, będzie to ciekawostka historyczna, pokazująca także związek Oleśnicy z Jevisovicami.
Literatura