Wstęp

Przez dłuższy czas szukałem poniższego tekstu o młodych latach Gustawa Freytaga. I ostatnio, gdy napisałem e-maile do Kluczborka - dostałem tekst prawie natychmiast i jednocześnie z trzech źródeł - od Pani Anny Szczygieł z Kluczborskiego Domu Kultury (dziękuję !). Pani Jolanty Woźniak z Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Kluczborku (dziękuję) oraz w postaci skanu z czasopisma. Dobrze że są w Polsce jeszcze instytucje i osoby odpisujące na e-maile i udzielające pomocy.

Gimnazjum w Oleśnicy
(W poniższym tekście zginęły "polskie ogonki")

Z biegiem czasu przestala wystarczac równiez prywatna szkólka pastora Neugebauera. Na naradzie rodzinnej rodzice wspólnie z pastorem postanowili, ze trzeba chlopca oddac do gimnazjum. Wybór padl na stanowiaca rezydencje ksiazat brunszwickich Olesnice, gdzie brat ojca. Karol Freytag, sprawowal funkcje dyrektora sadu miejskiego i podjal sie opieki nad bratankiem. Burmistrzostwo wybralo sie do Olesnicy na Wielkanoc 1829 r. Wprawdzie Gustawa nastawiano od pewnego czasu, ze po swietach zostanie u stryja, zeby podjac nauke w gimnazjum, jednak chlopiec bardzo przezyl pierwsza rozlake z rodzicami. W dniu rozstania trzynastoletni Gustaw wpadl w histerie, czepial sie ich kurczowo. Gdy powóz zniknal w oddali, uciekl do swojego pokoju. Czul sie niezwykle samotny. Po latach Freytag przyzna, ze pobyt w Olesnicy wywarl duzy wplyw na ksztaltowanie sie jego osobowosci. Inna rzecza jest, czy tamte lata faktycznie ksztaltowaly pewne negatywne cechy Freytaga, czy jedynie ujawnily sie sklonnosci, które mozolnie wyrabiali w nim od lat rodzice.

Za stryjem Gustaw nie przepadal: nigdy nie byli w stanie nawiazac kontaktu duchowego. Stary kawaler Karl Freytag byl bez watpienia dziwakiem, co nie ulatwialo im wspólnego mieszkania. We wczesnym dziecinstwie doznal powaznego urazu kregoslupa, czego elektem stal sie garb. Nie obciazony rodzina staral sie swoje kompleksy wynikajace z wady postawy nadrobic zwiekszona aktywnoscia intelektualna. Spal malo. wiekszosc czasu poswiecal na prace i nauke. Freytag podkresla jego zdolnosci do nauki jezyków obcych i znajomosc literatury. Jezyki klasyczne znal lepiej niz wielu filologów, mówil plynnie po angielsku, polsku, poslugiwal sie swobodnie wiekszoscia jezyków romanskich, rozumial nawet jezyk rosyjski. Zawsze czytal przy biurku z olówkiem w reku, notujac spostrzezenia. Lubil Szekspira, Arystofanesa, Calderona. Gustaw nie mógl skorzystac z jego bogatej biblioteczki, gdyz w tamtych latach nie byl jeszcze w stanie czytac tych autorów w oryginale.

Pojawienie sie krnabrnego bratanka stanowilo dla Karla zaklócenie jego dotychczasowego trybu zycia, wpisanego miedzy ksiazki i hodowane przez niego kwiaty. Zdarzaly sie obiady, w czasie których siedzieli naprzeciw siebie i zaden nie wypowiedzial slowa. Równiez spacery po okolicy, na które stryj zabieral swojego podopiecznego, przebiegaly wielokrotnie w milczeniu. Karl szedl szybkim krokiem, zamyslony, nie zwracajac wiekszej uwagi na bratanka. Gdy w 1833 r. stryj umrze po krótkiej chorobie, Gustawa smierc ta nie wzruszy. Trzy lata samotnosci w Olesnicy pozostawia trwale pietno w osobowosci pisarza. Nawet gdy rok przed smiercia stryja do Olesnicy przeprowadzi sie Reinhold, by, podobnie jak starszy brat, podjac nauke w gimnazjum, Gustaw nie znajdzie z nim wspólnego jezyka. Od tamtego czasu bracia beda w rzeczywistosci zupelnie obcymi sobie ludzmi.

Kilka pierwszych gimnazjalnych lat Gustaw poswiecil na zaspokajanie glodu ksiazek. Sam przyznaje, ze poczatkowo siegnal po literature bezwartosciowa. Czytal historie podróznicze i opowiadania przygodowe. Pózniej zainteresowal sie klasykami literatury mlodziezowej z Walterem Scottem i Jamesem F. Cooperem na czele. Wprawdzie pochodzil z dosc muzykalnej rodziny, ojciec i matka grali na flecie i gitarze, jednak sam nie przejawial ani uzdolnien, ani zainteresowan muzycznych. Na zyczenie ojca zabral ze soba do Olesnicy skrzypce i nuty, lecz rzadko po nie siegal, a pózniej w ogóle zaniechal cwiczen. Do lekcji spiewu tez sie nie przykladal. W okresie gimnazjalnym ujawnila sie wada wzroku przyszlego pisarza. Freytag byl krótkowidzem (pozostanie nim przez cale zycie). Jednak, czy to przez przekore, czy z niewiary w mozliwosc wyleczenia, nigdy nie nosil i okularów (wyjatek stanowily wizyty w teatrze i galeriach obrazów).

Aby zakwalifikowac Gustawa do którejs klasy w gimnazjum, komisja musiala przeprowadzic z nim rozmowe kwalifikacyjna. W trakcie rozmowy ujawnily sie wszystkie wady i zalety szkólki pastora Neugebauera. Komisji przewodniczyl dyrektor Kórner. który nie chcial wierzyc, ze uczen nie znal wczesniej lacinskich tekstów przedlozonych mu do tlumaczenia. Gustaw, nie mogac przekonac dyrektora, rozplakal sie. Z kolei pedagodzy zalamywali rece, gdy okazalo sie, ze Freytag nie ma pojecia o ramionach i katach trójkata. Zakwalifikowano go wiec do czwartej klasy, gdzie przez pól roku musial przebywac z zazwyczaj mniejszymi i mlodszymi kolegami. Stanowilo to powazny cios dla jego chlopiecej dumy.

W czasie ferii i wakacji, piec razy do roku. Gustaw jezdzil do rodzinnego Kluczborka, oddalonego od Olesnicy o dziewiec mil. Miedzy miastami kursowala regularnie poczta, która przewozila takze ludzi, jednak podróz taka odbywala sie powoli, a niekiedy miala miejsce noca. Zeby zapewnic pelna wygode swojemu dorastajacemu synowi, Gottlob Ferdynand wynajmowal w Kluczborku furmanke, która posylal do Olesnicy po Gustawa. Po drodze Gustaw zajezdzal do Namyslowa, do krewnych na obiad. Furmanka powozil Polak, którego Freytag okresla jako pijanice twierdzac, ze byly z nim same klopoty. Trudno go bylo wyciagnac z przydroznych szynków, a posadzony w koncu na kozle okazywal sie malo kontaktowy. W trakcie jednego z ostatnich powrotów doszlo nawet go niebezpiecznego incydentu. Byla zima i furmanka, na której jechali Gustaw i Reinhold i ugrzezla w zaspie. Pijany woznica wyciagnal wiec modlitewnik i zaczal spiewac. Szesnasto-, badz siedemnastoletni porywczy mlodzieniec, który I nie liczyl na Boska pomoc, a którego zdenerwowaly pobozne spiewy Polaka (a moze po prostu jezyk polski) schwycil lejce i zaczal poganiac konie. Pisarz nie wspomina, czy doszlo do szarpaniny, jest to jednak wielce praw dopodobne, skoro woznica zagrozil Freytagowi wyciagnietym nozem. Blysk obnazonej klingi ostudzil gniew Freytaga, furman takze ochlonal i schowal nóz.

W okresie przedmaturalnym coraz bardziej wciagalo Freytaga zycie towarzyskie. Awans do pierwszej klasy i noszone dzieki temu odpowiednie naszywki na mundurach gimnazjalnych wiazaly sie z pewnym prestizem. Do klasy pierwszej uczeszczalo niewielu uczniów, wytworzyla sie wiec miedzy nimi zazyla atmosfera. Wspólnie z kolegami Freytag uczestniczyl "w kursie tanca, który byl przygotowany dla niewielkiej grupki uczestników w prywatnym domu". Przy tej okazji Freytag wszedl "w zazyle stosunki z mlodymi damami, które zostaly tam dodane do towarzystwa". Jesli powyzsza "szkola tanca" stanowila zawoalowany dom publiczny (co wydaje sie dosc prawdopodobne) i w takich warunkach, pozbawiony glebszego uczucia przyszly pisarz przezyl inicjacje erotyczna, staje sie zrozumiala jego pózniejsza niechec i ozieblosc do kobiet. Stosunki z "damami" ustaly wraz z lekcjami tanca, które same w sobie nie sprawialy Freytagowi wiekszej przyjemnosci. Nie przetrwala równiez zadna z jego gimnazjalnych przyjazni.

W marcu 1835 r. mlody Freytag przystapil do egzaminu dojrzalosci. Na swiadectwie maturalnym przedmioty, których uczyl sie w gimnazjum, zostaly podzielone na trzy kategorie: jezyki, nauki i umiejetnosci (do tych ostatnich zaliczano rysunki i spiew). Freytag wykazywal duze zdolnosci przede wszystkim w przedmiotach humanistycznych, choc niekiedy byl zbyt pewny siebie. Jego umiejetnosc wypowiadania sie w jezyku lacinskim w mowie i w pismie zostala okreslona na jako biegla, prawdziwie lacinska i bez powazniejszych uchybien. Przedlozone fragmenty tekstów tlumaczyl poprawnie i z polotem. Posiadal przy tym duza wiedze na temat literatury starozytnej i nowozytnej. Takze w nauce jezyka greckiego jego umiejetnosci wykraczaly poza program szkolny. Tlumaczy! nie znane fragmenty tekstów z dobra orientacja, zrozumieniem i inwencja. Inne jezyki obce. których uczono w gimnazjum, nie przychodzily mu z taka latwoscia. We francuskim wykazywal pewna nieporadnosc w mowie, w hebrajskim nie opanowal wielu zwrotów, mial tez liczne braki w slownictwie. Pozostale przedmioty, znajdujace sie pod ogólna nazwa "Wissenschaften". nie sprawialy mu wiekszych problemów. Najciekawsze jest jednak to. co na swiadectwie dotyczy jezyka ojczystego Freytaga. Jego referat zostal uznany za wykwintny i stojacy na wysokim poziomie, a jego sposób myslenia za gruntowny i solidny. Z niemiecka literatura byl doskonale obeznany, przeczytal wiele utworów z przenikliwoscia i zrozumieniem, lecz przyszlemu pisarzowi zdarzalo sie popelniac bledy ortograficzne i interpunkcyjne. Swiadectwo maturalne zostalo wystawione 30 III 1835 r. i prawie dziewietnastoletni Freytag stal sie z ta chwila absolwentem gimnazjum. Szkole srednia opuszczal jako prymus. Chcial sie poswiecic w przyszlosci pracy naukowej. Po latach wspomni: "Gdy odchodzilem z gimnazjum w Olesnicy na Uniwersytet, zacni nauczyciele wyrazali sie w swiadectwie szkolnym jak najlepiej o mojej grece i lacinie. Podobnie jak ja byli przekonani, ze pójde dalej utarta droga filologii klasycznej. Stalo sie jednak inaczej".

Pregiel P. Gustaw Freytag - Ślązak zapomniany. Gimnazjum w Oleśnicy. Kluczborski Kurier Samorządowy nr 3/46 z 1994 r.