Plakat z 1945 r.

Wspomnienia osiedleńców

Niżej przedstawiono wyciągi (skróty) ze wspomnień Polaków przebywających w czasie wojny w Oleśnicy lub w pobliżu. Także milicjantów, kolejarzy, pracowników administracji, którzy zaczęli przybywać do Oleśnicy od połowy lutego oraz repatriantów. Wszędzie pominięto nazwiska. Niektóre wspomnienia połączono jeśli dotyczyły jednej sprawy. Większość z tych wspomnień znajduje się w Dziale Dokumentów Życia Społecznego w PiMBP w Oleśnicy. Tam można je przeczytać w całości i bez poprawek. Dzisiaj w Oleśnicy żyją ludzie, którzy przebywali tutaj w czasie wojny i w pierwszych latach po 45 r., których wspomnienia nie zostały zapisane. Staram się do nich dotrzeć i pytać o fakty, pozwalające na napisanie historii ostatnich dni Oels.

Duże znaczenie poznawcze posiadają wspomnienia Stanisława Kokota, a także Mariana Niemca zamieszczone w Panoramie Oleśnickiej nr 2 (Ostatnie dni wojny) i nr 4 (Pierwsze miesiące) z 1995 r. Przyjazd Wojewody Kieleckiego w 1945 r. Wspomnienia warszawianki  Wspomnienia Antoniego Kokota


Pracowałem jako robotnik przymusowy w Dobrzeniu. 0d 1942 do 22 stycznia 1945 r. Często jeździłem do Oleśnicy oraz okolic. Nawet dostarczałem ziemniaki do niemieckich koszar. W listopadzie 1944 r. zabrali nas do budowy umocnień w okolice Dziadowej Kłody. Kopaliśmy rowy przeciwczołgowe i okopy. Wstępnie rowy były wysadzane dynamitem, potem ryła je maszyna i na końcu my kończyliśmy pracę. Stamtąd uciekłem 15 stycznia i wróciłem do gospodarza. 21 stycznia 1945 r. wszyscy Niemcy dostali polecenie wyjazdu przed zbliżającym się frontem. Nie chciałem z nimi jechać. Po wkroczeniu Rosjan nakazano nam opuścić wieś pod groźbą kary. Zabraliśmy dwa pozostawione konie i sanie, 22 stycznia pojechaliśmy. Po wjeździe na obecną ul. Wrocławską sanie nie mogły jechać, gdyż nie był śniegu, który stopniał od pożarów. To samo było na ul. Rzemieślniczej. Przy pierwszej kontroli na wysokości lotniska zabrano nam jednego konia. Po następnej kontroli zabrali drugiego i dali woła. Przy jego pomocy dotarliśmy za Syców.

-----------------------------
(Po maju 1945 r.) ZWM zapraszał Jeńców - Włochów, Francuzów, Jugosłowian, którzy znajdowali się w wielkich obozowiskach mieszczących się w Zamku i innych większych zabudowaniach.
Oni w odpowiedzi, zapraszali nas często do siebie na różne organizowane, artystyczne widowiska i zabawy, które przyznać trzeba znajdowały się na bardzo wysokim poziomie, gdyż wśród nich znajdowało się również bardzo wielu muzyków i artystów. A kilkakrotnie, szczególnie Włosi, to, urządzali nawet w Zamku skromne, festyny i wieczorki

Pamiętam, na urządzoną uroczystość i zabawę z okazji otwarcia naszej Zetwuemowskiej Świetlicy w Gromulusie, poprosiliśmy również inne międzynarodowe delegacje młodzieżowe. Na czele z Radziecką delegacją Komsomołu, Włoską, Francuską Jugosłowiańską i innymi (Ruscy dostarczyli nam konserw na kanapki). Włosi jako wspaniali budowniczowie i architekci, pomogli nam pięknie udekorować nowo otwieraną świetlicę, Francuzi natomiast pomagali nam, przy przyjmowaniu gości. Wstęgę przecinał, nasz wicestarosta. A po to ponoć żeby ta świetlica dobrze służyła polskiej sprawie i pokojowi na świecie, święcił ją wodą święconą Ksiądz Kanonik z Parafii Rzym-Katol. W Oleśnicy.

---------------------------
22 lipca 45 r.
Po wysłuchaniu mszy św. Odbył się wiec z nielicznymi jeszcze obecnymi nań mieszkańcami Oleśnicy. Po wiecu zebrani przedefilowali przed Władzami Powiatowymi. O ile się nie mylę przygrywała wtedy niewielka orkiestra dęta Radzieckiego Komendanta Wojennego mjra Spirydonowa. Tak wyglądał 22 lipca 1945r. w Oleśnicy.

-------------------
Na marginesie warto by może wspomnieć, że tu na ziemi oleśnickiej okres od listopada 45r. do marca 1946r. był okresem najbardziej niebezpiecznym.
W okresie tym, rozgoryczeni przymusowym wysiedleniem Niemcy, siali zamęt i panikę wśród naszych osadników. Niejednokrotnie sami popełniali samobójstwa jak to miało miejsce przed Zarządem Miejskim w Oleśnicy, w listopadzie 45, gdzie Niemiec przed drzwiami Zarządu Miejskiego, nie chcąc wyjeżdżać do Niemiec powiesił się na własnym pasku od spodni:
Inni Niemcy w nas urzędnikach i pionierach osadnictwa polskiego, widzieli głównych winowajców swojej tragedii. Słynna ich organizacja "Werhwolf" postanowiła mścić się na nas. Wielu ludzi zginęło, i tu na terenie pow. Oleśnickiego właśnie z ich rąk.

--------------------
Punkt kontrolny w Ratajach.
Zadaniem funkcjonariuszy było kontrolowanie szabrowników - dużo przypadkowych ludzi przyjeżdżało na ziemie zachodnie i wywoziło do Polski centralnej różne towary jak: mięso, wódka, maszyny, motory, rowery, futra itp. Osobnika z przewożonym towarem doprowadzało się do Komendy i Urząd Likwidacyjny zabierał mu skradzione rzeczy. Jego przestępstwo kierował do sądu, który wymierzał kary do 10 lat więzienia. Powracający z niewoli niemieckiej obywatele mogli wieźć ze sobą różne rzeczy.


--------------------
W 1945r. dużo Niemców uciekło przed zbliżającym się frontem. Z chwilą kiedy działania wojenne przeniosły się daleko na zachód dużo z nich wracało na dawne miejsce zamieszkania. W efekcie dużo Niemców mieszkało w samej Oleśnicy a i na wioskach zamieszkiwało dalej dużo Niemców. Pod koniec 1945r. rozpoczął się okres kiedy rozpoczęto wywozić pierwsze grupy tych którzy chcieli wyjechać w nowe granice państwa niemieckiego. W 1946r. wywożono rodziny niemieckie, które zamieszkiwały na terenie powiatu. Sam wyjazd wyglądał następująco. Chętni na wyjazd zbierali się w zamku w Oleśnicy, tu kontrolowano im dokumenty i wywożone rzeczy. Co kilka dni przyjeżdżał specjalny pociąg i wywoził Niemców na punkt graniczny do Zgorzelca ewentualnie nawet do Berlina.

----------------
W 1945 r. Polacy pierwszy raz posiali zboże. Niemcy nie chcieli obsiewać ziemi bo liczyli się z wyjazdem z tych ziem.
Przed obsianiem spore kłopoty były ze skoszeniem zboża, które przed rokiem obsiali Niemcy. Nikt nie chciał zboża kosić. Wobec trudności z koszeniem zboża Starostwo zwróciło się z prośbą do komendanta Pow. MO o pomoc przy żniwach.

--------------------
(7.04.45) W Oleśnicy zastałem grupę kolejarzy którzy przybyli 2 tygodnie wcześniej do organizacji węzła kolejowego. W tym czasie bronił się Wrocław. Z lotniska oleśnickiego odbywały się loty samolotów na Wrocław.
Oleśnica przedstawiała widok ruin i pogorzeliska. Całe miasto zajęte było przez żołnierzy radzieckich. Miasto i okolice wyludnione. Niemcy uciekli po wyzwoleniu wracali najwięcej wróciło po zakończeniu wojny.
Władze kolejowe były dwu osobowe tzn. naczelnik Polski i Radziecki itd. np. w Oleśnicy Polak był ob. Łosin i Rosjanka Holzeta. W początkach 1946r. całe kierownictwo na kolei przekazano w ręce Polaków. Pod koniec 1945r. w powiecie i terenie były utworzone władze polskie.
Warunki pracy były b. ciężkie brak żywności które w pewnym okresie otrzymywaliśmy od żołnierzy radzieckich. W późniejszym okresie organizowaliśmy stołówki zbiorowego żywienia. Na terenie Oleśnicy pracuję do dzisiaj. Jest to moja ziemia.

-------------------
W maju zgłosiłem się na zagospodarowanie Ziem Odzyskanych. Transport nasz przyjechał z początkiem maja do Oleśnicy. Wyładowano nas naprzeciw młyna ponieważ stacja zajęta była przez wojsko. W transporcie tym było około 600 ludzi przeważnie mężczyźni ponieważ z początku musieli przygotować miejsca dla rodzin. Po wyładowaniu wybraliśmy delegacje do miejscowych władz które już w tym czasie były a mianowicie Pełnomocnik rządu oraz starosta ob. Stanisław Przondo, Komendant MO na czele z kom. sierż. ..... (?) oraz PUR (...) z kierownikiem ........ Wszystkie władze mieściły się na rynku Nr 47 gdzie obecnie jest sklep młodzieżowy. Z tą delegacją poszedłem i ja ze względu na znajomość języka rosyjskiego. Władze ówczesne przyjmowały nas bardzo życzliwie. Przed nami rozłożono mapę i mieliśmy do wyboru na osiedlenie około 100 wsi i dużo mieszkań w powiecie Oleśnica. Cała Oleśnica w tym czasie w domach możliwych do zamieszkania były szpitale wojskowe.

Plagą dla osadników była sprawa bezpieczeństwa. Trudno było się obronić w dobrze utrzymanym mieszkaniu. Rozboju dokonywali bandy niemieckie, szabrownicy (...) wojskowi i jeńcy innych narodowości. We wsi Rataje zginął w nocy przy pilnowaniu koni Gorczyca Tomasz. Natomiast rolnik który orał pole został zamordowany przez jeńca z armii Własowa.
Drugą plagą osadników był brak żywności (...) lekarstw. Żywność można było zdobyć w ten sposób, że w niektórych stodołach było nie zmielone zboże. Osadnicy po (....) zboża młócili wspólnie a potem się podzielili.
Dla ludności miejskiej były stołówki w P.U.R. Był to punkt na stacji PKP w Oleśnicy.
Po żniwach z żywnością było lżej ponieważ zboże poniemieckie dość obrodziło. Zboże kosiliśmy kosami wozili (...) wózkami ponieważ był brak w całości inwentarza. Jesienią władze powiatowe jak starostwo KP PPR i PPS organizowali delegatów z każdej wsi po krowy do pow. górskich ponieważ cały inwentarz niemcy uciekając porzucili w górach.

------------------
Relacja jeńca polskiego
W Oleśnicy pracowałem jako obuwnik od 41do 1945r. Z chwilą zbliżania się Ar Radz wśród ludności wywiezionej na roboty panowała wielka radość. Władze niemieckie i całe społeczeństwo w każdym domu było co raz bardziej nerwowe.
Od pół roku Niemcy wywozili z terenu Oleśnicy drogocenne rzeczy i ważniejsze urzędy wraz z dokumentami.
Dokonywali tego b. skrycie przed społeczeństwem i niewolnikami. O tych faktach najwięcej dowiadywaliśmy się od jednego Rosjanina który z nami pracował a po wojnie dowiedzieliśmy się że to był kapitan Ar Radz. My natomiast mówiliśmy jemu wszystko co gdziekolwiek dowiedzieliśmy się o Niemcach nie zdając sobie sprawy że to był cel jego pracy. Wszyscy robotnicy i żołnierze zgrupowani byliśmy w lagrze. Polaków było około 2 tysięcy, radz jeńców wojennych około 5 tysięcy. Pod koniec wojny Niemcy przywieźli 7 tys jeńców włoskich. Ponadto kilkaset osób Ukraińców Niemcy nie zdążyli umundurować i skierować do armii Własowa. W wyniku szybkiego natarcia nie zdążyli zabrać ze sobą i tak żadnych dokumentów. Zostało A Radz
Od 19 do 20 stycznia władze niemieckie wydały zarządzenie aby cała ludność cywilna wycofała się w głąb Niemiec.
Jeńców w większości polskich i rosyjskich których zostali w lagrze zabrano do prac fortyfikacyjnych we Wrocławiu. Przez to kto jak mógł ukrywał się.
Dwa dni przed całkowitym wyzwoleniem zwiad Radz stoczył potyczki koło lotniska. W wyniku tej potyczki dużo Niemców zginęło jak również żołnierzy Radz.
24 01 45 w kierunku lotniska i kierunku Borowa Oleśnicka rozpoczęło się natarcie rano 25 01 45 Oleśnica była całkowicie wolna i był spokój tak że mogliśmy swobodnie wyjść ze swych kryjówek.
Od dnia 23 i 24 w nocy żandarmeria polowa rozpoczęła planowe wypalanie miasta rozpoczynając od swych koszar na ul. Wojska Polskiego i domy do ul. Wrocławskiej. Ratusz i Kościół został zbombardowany w kilka dni po wyzwoleniu z nalotu lotniczego. W czasie wyzwolenia całe miasto było wyludnione i przedstawiało jedno pobojowisko. Większość Polaków będących w Oleśnicy w obronie przed rozbojem uciekło w kierunku Kępna i Ostrowa Wielkopolskiego.
Jeszcze z okresu okupacji tj. od 1944r. Niemcy codziennie wywozili jeńców wojennych z Bierutowa i Namysłowa aż do Wrocławia do przygotowania wałów obronnych
Po wkroczeniu Ar Radz prawie wszystkie budynki zajęto na szpitale i zakwaterowanie żołnierzy Ar Radz. Po kilku dniach nakazem Komendy Wojennej z centrum miasta nakazano opuszczenie miasta dla wszystkich ludzi tj. pozostałych Niemców, dla jeńców wojennych Polaków dla jeńców obcokrajowców zorganizowano obozy.
Włoski obóz był strzeżony przez żołnierzy Ar Radz. Inni utworzyli własne samorządy do utrzymania porządku i łączności z Kom Wojenną.

----------------------------
Do Trzebnicy przybyliśmy bez rodzin. Tam nas rozlokowali i tak Pełnomocnik Rządu na Okręg Administracyjny Dolnego Śląska w dniu 28.04.45 skierował do pełnienia obowiązków w Oleśnicy.
W czasie pobytu w Trzebnicy żywiliśmy się na kuchni żołnierskiej Ar Radz.
Urząd Pełnomocnika mieścił się w rynku. Cała grupa mieszkała przy nowym biurze. Wyżywienie w postaci konserw, pieczywa i spirytusu otrzymywaliśmy przez miesiąc czasu od Komendy Wojennej po zakończeniu wojny zorganizowaliśmy stołówkę starościńską.
Po przybyciu do Oleśnicy zastaliśmy grupę kolejarzy która uruchomiła węzeł kolejowy. Poza tym działała już grupa policjantów którzy przybyli bezpośrednio z Kielc w połowie kwietnia.
Komendantem powiatowym był st sierżant Kociołek. Z-ca Albin Pietrucha Funkcjonariusze MO ob. Młynarz, ob. Fortuna i inni. Siedziba komendy mieściła się przy ulicy Ruswelta nr 10. Po przybyciu zgłosiliśmy się w Komendzie Wojennej uzgodniliśmy plan działania sposób tworzenia władzy. Komenda Wojenna przyjęła nas b. przychylnie (...) udzielono wszelkiej pomocy.
Miasto przedstawiało ruinę zgliszcz gdzie niegdzie dymiły się zgliszcza.
W nocy miasto było oświetlone łuną palącego się Wrocławia.
Elektrownia, gazownia, wodociągi, kanalizacja zniszczone w ogóle wszystkie urządzenia komunalne nie czynne. Głównym światłem to były świece i różne lampki na benzolu. Z wody korzystaliśmy z kilku studni na terenie miasta. całe miasto zajęte było dla wszystkich żołnierzy radz. i jednostek drugofrontowych.
Ponadto było kilkadziesiąt osób niemieckich przeważnie stare osoby.
Po 9 maja gdy padł Wrocław, masowo wracały całe rodziny i grupy Niemców.
Na terenie miasta było kilka obozów obcych narodów jak Włosi, Francuzi, Węgrzy, Jugosłowianie, Czesi, Serbowie. Na terenie koszar lotniczych przetrzymywani rosjanie podejrzani o kolaborację z Niemcami.
W sumie różnych narodowości było kilkanaście tysięcy; Włosi, Węgrzy liczni byli jako jeńcy zamieszkiwali w pałacu pilnowani przez żołnierzy radz; reszta narodowości mieli własną ochronę i (...); Głównym zadaniem pierwszej grupy operacyjnej było zorganizowanie administracji publicznej oraz akcji osiedleńczej Polaków; Po przybyciu pierwszych grup osiedleńców (...) z wracających z Niemiec lokowano ich na wsi które były całkowicie wyludnione.
Pod koniec maja rozpoczął się napływ osadników z rejonów centralnych Polski.
Prace swoje jako Inspektor Samorządu Gminnego rozpocząłem od zapoznania się z terenem. Dzięki pomocy Komendy Wojennej w postaci ochrony i środków lokomocji wyjechałem w teren spisywałem wsie stan ich przedstawiał ruinę zabudowania puste wyludnione spotykało się duże ilości padłych krów, chmary świń, żadnego inwentarza żywego nie było. Jeżeli gdziekolwiek Niemcy pozostawili inwentarz żywy to jeżeli nie padł został zabrany przez żołnierzy radzieckich którzy objęli w swe posiadanie wszystkie większe majątki poniemieckie. Po lustracji terenu wspólnie z autochtonem niejakim Wucheim byłym pracownikiem starostwa niemieckiego w Oleśnicy przy jego udziale ustalałem nazwy miejscowości na podstawie starych map i wykazów wsi poniemieckich w większości przywracano dawne polskie piastowskie nazwy np. Oels- Oleśnica, Bernsztad- Bierutów itd. Niektóre nazwy zostały w późniejszym okresie przywrócone piastowskie nazwy.
Ponadto musiałem zmienić strukturę organizacyjną gdyż za Niemców (...) wieś stanowiło gminę których było 105. Zgodnie z ustawami polskimi dokonałem podziału wsi na gminy których utworzono 8 gmin wiejskich i 3 miasta
miasto Oleśnica, Bierutów i Dobroszyce które nie zostały zatwierdzone jako miasto.
Gminy utworzyliśmy i naznaczyliśmy wójtów w wyżej wymienionych gminach
Sokołowice, Zakrzów, Przynów, Jenkowice, Oleśniczka, Solniki Wielkie, Wabienice, Dobroszyce.
Wójtów i sołtysów naznaczyliśmy z przybyłych osadników nazwisk ich nie pamiętam.
Pierwszym burmistrzem miasta Oleśnica był Mieczysław Piasecki czł. PPS
Zadaniem gmin było zagospodarowanie terenu i osiedlenie osadników.
Szczególnym zadaniem było zebranie zbiorów ozimych większość tych zbiorów zebrali żołnierze radzieccy.
Dla pierwszych rozsiewów osadnicy otrzymywali nasiona i ziemniaki przeważnie z majątków zarządzanych przez Ar Radz, resztę inwentarza żywego i nasiona sprowadzaliśmy z powiatów południowych i rejonów centralnej Polski.
Dużo koni wykupiliśmy od żołnierzy radzieckich.
Do zagospodarowania odłogów akcji żniwnej mobilizowaliśmy wszystkich mieszkańców pracowników urzędów MO żołnierzy. To zadanie to walka o chleb.
Dla zapewnienia bezpieczeństwa osadników w każdej gminie organizowano posterunek MO.
W pierwszej połowie 1946r. zakończyliśmy akcję przesiedleńczą i zagospodarowanie ziemi oleśnickiej. W I połowie 1946 nasz urząd przemianowano na Starostwo powiatowe w Oleśnicy.

---------------
28 04 1945r skompletowano 13 osobową grupę z zadaniem zorganizowania polskiej administracji na terenie powiatu Oleśnica.
W drodze do Oleśnicy przez Szczodre i inne miejscowości towarzyszyły nam palące się budynki. Przybyliśmy do Oleśnicy na spalony rynek Zaopiekowały się nami władze Komendy Wojennej na czele której stał mjr Spirydonow wraz z jego żoną Halszką z W-wy.
Komendant wojenny przydzielił nam budynek w rynku późniejsza Spółdzielnia Rolniczo Handlowa. W budynku zastaliśmy ślady natychmiastowej ucieczki Niemców w postaci posiłków w kuchni itp.
Komendant wojenny przydzielił nam racje żywnościowe tzn. chleb i balon wina.
Miasto było opustoszałe, Niemców nie było widać a tylko rannych żołnierzy radz.
Po zorganizowaniu biura i podziale czynności dla poszczególnych pracowników rozpoczęliśmy prace.
Poza kontaktami w komendzie wojennej nawiązaliśmy łączność z komendantem MO. W komendzie MO było prawdopodobnie 5 osób gł. czynnością ich było zbieranie drogocennych rzeczy pozostałych w miastach poniemieckich i radioaparaty.
Ponadto nawiązaliśmy kontakt z grupą Polaków pracujących na PKP i poczcie. Wg założeń organizacyjnych byłem referentem rolnym co nie pokrywało się z wykonywanymi obowiązkami. Mianowicie otrzymałem zadanie wydawania przepustek dla ludzi powracających z Niemiec. Bez tej przepustki żaden ob. Polski czy inny nie był przepuszczony przez dawne granice Polski z 39r gdzie był punkt kontrolny A Radz.
Ponadto wyszukiwałem osiedleńców na terenie wsi którzy byli przeważnie z terenów kieleckiego i poznańskiego i wydawałem nominacje na wójtów i sołtysów.
Według wizytacji przeprowadzonej przez Urząd na terenie miasta wszystkie zabudowania były zniszczone zajęte były przez żołnierzy A R (szpitale, obozy jeńców różnych narodowości. Polaków było około 2 tysiące, Włochów około 3 tys., Rosjan i Ukraińców też tyle samo.
Wizytacja wsi wykazała całkowite wyludnienie i opustoszenie. Cały inwentarz żywy był zebrany w dużych majątkach administrowanych przez żołnierzy A R.
Pierwszymi osadnikami byli rolnicy z woj. kieleckiego i poznańskiego najwcześniej osiedlono wsie Miłowice, Jenkowice, Sokołowice ze względu na dobry stan gospodarstw i dużo ozimin.
Do chwili powstania PUR tj czerwiec 1945r. osadnicy obejmowali gospodarstwo na "dziko" bez żadnych skierowań i zamieszkali w zależności od upodobań, wartości budynków i ilości (...).
W związku z napływem osadników dużej ilości reemigrantów powracających z Niemiec raz to że Oleśnica stanowiła pierwszą stację kolejową łączącą z Polską centralną. Bardzo tragicznie przedstawiało się zaopatrzenie w żywność. Pozostałości produktów poniemieckich jak cukier, kasze, mąka b. szybko zostały zużyte lub zniszczone. Stanął problem żywnościowy. Jako kierownik zaopatrzenia z ramienia Urzędu Pełnomocnika nawiązałem kontakty z jednostkami radzieckimi stacjonującymi w poszczególnych majątkach.
Jednostka wojska polskiego pod kier mjr Załustowicza uruchomiła gorzelnię w Dobroszycach wykorzystując zapasy ziemniaków poniemieckich.
Za alkohol wyprodukowany w tej gorzelni drogą wymiany otrzymywałem od jednostek A R potrzebne produkty żywnościowe.

----------
Relacja Ob. F.J. Pochodzi z Ostrowa Wielkopolskiego skąd w 1941 Niemcy zabrali na roboty i osadzili we wsi Kundesdorf obecnie Brzezia Łąka. Pracował w charakterze kowala. Jak oświadczył, to na terenie wsi i powiatu mężczyzn młodych nie było, wszystko było powołane do armii niemieckiej. Na terenie wsi i powiatu pracowali starsi ludzie obcokrajowcy z całej Europy.
Z chwilą zbliżania się frontu 21.01.1945r. powiadomiono ludność aby zabierała swoje rzeczy oraz pakowała się na furmanki i 22.01.1945r. godz. 9.00 Wyjazd za Odrę.
Wszyscy mieszkańcy poza kilkoma starszymi ułomnymi osobami zgodnie z poleceniem Władz niemieckich wyjechali.
Na miejscu pozostał folkssturm - kilkanaście osób oraz większość obcokrajowców. Ponadto pozostał cały dobytek i inwentarz żywy i martwy bez żadnej opieki. Po wkroczeniu Armii Radzieckiej część inwentarza żywego została zgrupowana w poszczególnych gospodarstwach, a reszta wałęsała się po terenie i ginęła z głodu. Wszyscy cudzoziemcy opuścili ten teren i zdali się na punkt zborny do Oleśnicy.
W pierwszym okresie to jest luty- marzec przybywało więcej szabrowników jak osadników na stałe. Na stałe pozostało nas 2 rodziny. Od miesiąca kwietnia rozpoczął się nowy napływ osadników stałych którzy są do dnia dzisiejszego. Wśród osadników tworzyliśmy grupy samoobrony, posiadaną broń rejestrowaliśmy w Starostwie Powiatowym. Większość terenu powiatu była przygotowana do obrony, przekopano rowy i zaminowano. W pierwszym okresie osadnicy napotykali na trudności w zagospodarowaniu się, nie było narzędzi rolniczych, brak koni, bydła, świń itp. całe pole porośnięte chwastami z plagą mysz i szczurów.
W pierwszym okresie często osadnicy musieli kopać pole łopatami. Część zbóż ozimych uratowali osadnicy z żołnierzami Armii Radzieckiej. na rozmnożenie świń, koni itp. osadnicy wyjeżdżali do innych województw. Władza państwowa rozpoczęła udzielanie pomocy w postaci koni, bydła i pożyczek. W końcu 1945r., w tymże roku rozpoczęła się działalność władzy ludowej.

-----------------
W dniu 27 kwietnia 1945 przybyłem do Oleśnicy jako pełnomocnik K.E.R.M.
Oleśnica w 50% zrujnowana, ale niektóre fabryki jak Obuwia, Mebli nie zniszczone. Pełnomocnikiem Rządu był ob. Stanisław Przondo z SL a jego zastępcą ...............Na pierwszej naradzie w dniu 29.4.1945r. ustalamy ochronę i zabezpieczenie majątków. Co dziennie przechodzi przez Oleśnicę falanga ludzi. na razie jest czynna tylko poczta. Nie ma jeszcze komunikacji kolejowej mimo, że jest już obsada stacji, przewozu i odcinka drogowego. 1 maja święcimy łącznie z załogą radziecką. Nasza praca trwa po prostu przez 24 godzin. Ludzie w Oleśnicy zmieniają się jak w kalejdoskopie.
1 maja około godziny 4-tej budzi nas strzelanina. Wybiegamy myśląc że hitlerowska załoga Wrocławia przerwała front radziecko- polski i napadła na Oleśnicę. Tymczasem jak najszczęśliwsza chwila. Koniec wojny zupełna kapitulacja Niemiec.
Najbliższe dni to organizacja Urzędu repatriacyjnego.
Urządzamy kuchnię dla powracających z Niemiec robotników oraz więźniów z obozów koncentracyjnych. Pamiętam była więźniarka Ravensbruck ob. Awiołorny z Nowego Targu oraz wielu innych. Przy Radzieckiej Radzie garnizonu organizują obóz przechodni dla ludzi radzieckich powracających z Niemiec. Odczuwamy brak żywności ale z pomocą przychodzi nam kadra radziecka, mjr Bałabajan przydziela nam ze swoich zapasów wystarczającą ilość żywności.
16 maja odchodzi pierwszy pociąg do Krakowa przez Kluczbork, komunikacja kolejowa wreszcie nawiązana. 25 pierwszy kiosk Czytelnika. 5 czerwca pierwszy sklep. Zaczynają wracać Niemcy których dotychczas było około 200 osób. Zaczyna się robić coraz ciaśniej.
8 czerwca powstaje pierwszy zarząd miejski z tow. Mieczysławem Piaseckim z PPS burmistrzem na czele. Przechodzę z K.E.R.M. do Zarządu Miasta jako kierownik gosp. komunalnej. Przez cały maj remontowaliśmy stację wodociągową i w połowie czerwca mieszkańcy otrzymali pierwszą wodę. Ile było kłopotów to do dziś nie da się opisać.
2 sierpnia powstaje pierwszy sklep spółdzielczy. Z każdym dniem napływają repatrianci i osiedleńcy z Polski centralnej. Roboty coraz więcej. Brak środków lokomocji utrudnia rozpoznania w powiecie. Poruszamy się tylko pieszo. Różne spory między osiedlającymi się Polakami a Niemcami załatwiamy z miejsca. Likwidujemy przy pomocy funkcjonariuszy U.B. i M.O. mnóstwo szabrowników i w połowie sierpnia mamy jaki taki spokój.
W czerwcu przybył z Wileńszczyzny pierwszy lekarz dr Kozłowski staruszek ponad 70 lat. Miał pełne ręce pracy i brak sił, do tego nie ma żadnego szpitala, żadnej izby chorych, a większa część budynków zajęta przez rannych radzieckich. Uzyskujemy na szpital stary budynek przy ulicy Nowotki ale znów brak uposażenia, brak pielęgniarek, salowych a poza tym pieniędzy. Wreszcie przyjeżdża z Nowego Sącza dr. Stanisław Słowikowski i organizuje z wielkim wysiłkiem służbę zdrowia.
Równocześnie przygotowujemy pierwszą szkołę podstawową przy ulicy Wojska Polskiego.

------------------
15 maja 1945r. zorganizowano grupę pracowników państwowych przez starostwo powiatowe w Starachowicach skierowano na Dolny Śląsk do Oleśnicy na stanowisko naczelnika PUR, którą to funkcję pełniłem do 1950r.
Pod koniec maja przybył pierwszy transport z woj. Tarnopolskiego około 800 osób z inwentarzem. Pociąg wahadłowy składał się z 60 wagonów.
Do tego czasu osiedlono reemigrantów z województwa poznańskiego i kieleckiego.
Warunki pracy były b. ciężkie i niebezpieczne a to dlatego, że Oleśnica w 60 % zniszczona i wyludniona z mieszkańców niemieckich. Wsie przedstawiały kompletne pustki.
Ponadto w Oleśnicy było b. dużo wojska radzieckiego. Prawie całe miasto zajęte było na szpitale i zakwaterowanie jednostek wojskowych.
W zamku zgrupowanych było kilka tysięcy byłych żołnierzy koalicji hitlerowskiej, jak Włosi, Węgrzy, Czesi itp.
Na terenie koszar lotniczych zorganizowany był punkt dla obywateli radz. podejrzanych o służbę w armii Własowa i innych kolaborantów niemieckich. Tam odbywała się weryfikacja, zapadały wyroki.
Istniejąca szczupła Komenda Wojenna jak również MO nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa dla osiedlonej ludności przed różnymi napadami ze strony różnych jeńców i morderców wojennych. Stan ten uległ radykalnej poprawie od miesiąca sierpnia 45 z chwilą objęcia komendy wojskowej przez mjr. Zaporowskiego i jego z-cy kpt. Trofimowa. Oni posiadali specjalne pełnomocnictwo marszałka Rokosowskiego na skutek interwencji prokuratora Oleśnicy Petrusewicza i władz Oleśnickich.

Pierwszym naczelnikiem od maja 45 Urzędu Likwidacyjnego był .............. za szaber w 1948 skazany na 4 lata więzienia.
Po przybyciu osadników z awizowanego transportu wydział osiedleńczy kierował do poszczególnych wsi. Każdego osadnika zaopatrywano w odzież, lekarstwa oraz przyznawano zapomogi, po 200 zł na osobę.

---------------
Po wyzwoleniu 26.05.1945r. przybyłem pierwszym transportem przesiedleńców do Oleśnicy jako przewodniczący grupy osiedleńczej składającej się z 380 osób (spis w załączeniu).
Po przybyciu do Oleśnicy powierzono dział osadnictwa w m. Oleśnica.
Oleśnica przedstawiała pogorzelisko wojenne większość budynków zniszczonych spalonych.
Większość zabudowań nadających się do zamieszkania zajęte było na szpitale Ar Radz.
Ponadto w zamku zamieszkiwało około 4 tys. jeńców włoskich, jugosłowiańskich i innych.
Na terenie koszar wojskowych mieścił się obóz jeńców, którzy byli w armii Własowa.
W mieście panował chaos, brak wody, brak światła, gazu.
Szczupłe szeregi MO i UB nie były w stanie zabezpieczyć bezpieczeństwa dla pierwszych osadników.
W pierwszych dniach główne zadanie zarządu miejskiego było zamalowanie napisów niemieckich.
Wyżywienie otrzymywaliśmy w stołówkach, jako urzędnicy otrzymywaliśmy 600 zł miesięcznie a kg kiełbasy kosztował 200 zł.

-----------------
Przez Oleśnicę w tym czasie przewalały się połacie młodych ludzi wracających z t.z.w. Zachodu i powracających na wschód. Byli wśród tych ludzi uczciwi - wracający po długoletniej niewoli do kraju i ludzie przybywający tak jak i my na nowe posterunki pracy. Ale było wśród nich bardzo wielu szabrowników, którzy grabili nie tylko porzucone mienie po domach ale i rozkradający z resztek warsztaty pracy.
Dla pełności obrazu ówczesnej Oleśnicy należy dodać jeszcze i to, że na jej terenie znajdowały się szpitale wojskowe, obozy przejściowe dla repatriowanych cudzoziemców jak obywateli radzieckich, włoskich, jugosłowiańskich i wiele innych. Większość ulic i dzielnic Oleśnicy było zamkniętych dla ruchu.
Był to okres niespokojny i nie zbyt bezpieczny dla tych obywateli którzy przybywali na stałe do pracy do Oleśnicy. Bo w tym zbiorowisku różnych narodów, w tej przebywającej masie, przy braku dobrze zorganizowanej władzy działalność elementów przestępczych uchodziła prawie bezkarnie.

------------------
Przyjazd nasz do Oleśnicy był zorganizowany patronował mu Pow. Kom. PPR w Ostrowie, choć był oparty o zasadę dobrowolności. Po dziewiętnastu latach trudno w szczegółach i w pełni oddać wrażenia jakie człowiek odczuwał po przyjeździe do Oleśnicy. Pozostało jednak jedno niezatarte wrażenie- zapach dzikiego Zachodu. Przez wybite okna wagonów, mimo hałaśliwego stukotu kół, wdzierała się niesamowita cisza mijanych okolic. Zdarzało się, że wszystko wokół jest martwe, opustoszałe, bez pańskie. Sterczące kikuty mijanych ruin i tlących się zgliszcz jakoś nie budziły współczucia dla tych, którzy opuścili te okolice, którzy ponieśli straty. Na odwrót odezwała się pewna satysfakcja, że nadludzie musieli z nadludzkim wysiłkiem robić Zurük zum Reich. Dobrze im tak.
Oleśnica była stacja końcową- na razie, gdyż dalej były zniszczone tory, mostki itp. urządzenia kolejowe. Budynek stacyjny nie był zburzony ale stacja była ogołocona z wagonów i parowozów.
Z dworca udaliśmy się do miasta. Pierwsze wrażenie to zniszczenia. Zrujnowane, bądź wypalone domy, poniszczone parkany, podziurawione jezdnie jak bądź załatane.
Nasza placówka znajdowała się przy ul. 15 grudnia. zajmowała sześć budynków z czego w jednym znajdowały się biura, w drugim wartownia, w trzecim stołówka z magazynami a trzy pomieszczenia były na mieszkania prywatne i pomieszczenia koszarowe.
Jakież było zaskoczenie, gdy przyszło nam spać na słomie rozścielonej na podłodze bez poduszek, prześcieradeł i kocy. A zdobyć pościeli nie było gdzie, gdyż opuszczonego mienia nie było. Trochę to dziwne, ale prawdziwe.
Oleśnica bowiem w tym czasie była swego rodzaju obozem, czy punktem zbornym ludzi wywiezionych przez hitlerowców na przymusowe roboty do Niemiec. Znajdowali się tu Włosi, Jugosłowianie, Rosjanie i inne narodowości. Oprócz tego było dużo szpitali. Wszystkie szkoły lub większe budynki zajęto pod szpitale. Poza tym stały tu niektóre jednostki wojskowe zajmując nie tylko koszary czerwone i białe ale i niektóre domy jak np. Komenda miasta, Komenda Etapowa, wiele jednostek do specjalnych zadań itp. W ten sposób Oleśnica była mocno przeludniona. Większa część ulic była zamknięta dla ruchu pieszego i kołowego. Wynikało to z utrzymaniem porządku na terenach zajętych pod obozy, szpitale, rozmieszczenia jednostek itp.
Kiedy poznaliśmy sytuację w Oleśnicy, nie dziwiło nas że musieliśmy spać na słomie rozścielanej na podłodze.
Sytuacja ta nie była jednak statyczna. Z jednej strony ludzie zgromadzeni w obozach byli stopniowo wysyłani do swych krajów, szpitale stopniowo ewakuowano, jednostki wojskowe zmieniały się a stan ich coraz bardziej malał. W miejsce odpływu przybywali cywile, jedni by osiedlić się na stałe inni na "szaber". Wracało wiele rodzin niemieckich. Oleśnica pomału stawała się miastem zamieszkałym przez ludność o stałym pobycie. Stopniowo normalizowały się stosunki i powoli - choć z oporem- zanikało poczucie tymczasowości.

--------------------
Po przybyciu do miasta (kwiecień 45 r.) samochodami wojskowymi Armii Radzieckiej zgłosiliśmy się zgodnie z poleceniem do ówczesnego starosty oleśnickiego, którym był Ob. Prząda imienia nie pamiętam zaś jego z-cą był Ob. .......... siedzibą starostwa było dwa pomieszczenia znajdujące się na pierwszym piętrze w Rynku.

Wygląd Oleśnicy wywarł na nas przykre wrażenie, ponieważ większość budynków mieszkalnych bo około 70 % była w gruzach lub spalona. Tu i ówdzie niektóre budynki były jeszcze w płomieniach. Urządzenia gospodarki komunalnej- gazownia, wodociągi i kanalizacja były nieczynne. Na skutek częściowego zdemontowania urządzeń, bądź zdewastowania przed opuszczeniem miasta przez armię hitlerowską Miasto pozbawione było oświetlenia i wody. Znajdujące się w centrum miasta dwa duże zakłady przemysłowe: fabryka obuwia i fabryka mebli "Glolmus" były całkowicie zdewastowane i pozbawione jakichkolwiek maszyn i urządzeń. W budynkach nadających się do użytku zorganizowane były szpitale wojskowe, w których przebywali żołnierze frontowi: Rosjanie, Polacy, Niemcy,
Francuzi, Włosi i inni. Miasto i okolice przepełnione były żołnierzami jednostek Armii Radzieckiej.
W tym czasie na przedpolach Wrocławia toczyły się jeszcze krwawe boje o jego zdobycie. Ponadto część ocalałych budynków w mieście zajętych była przez ludność różnych narodowości wywiezionych do Niemiec na roboty przymusowe. Znaczną ich część stanowili Włosi, Czesi, Francuzi i Rosjanie.
Kilka pierwszych dni pobytu w Oleśnicy, mieszkaliśmy w skromnych dwóch pomieszczeniach starostwa, wraz ze starostą i jego pracownikami. Nie posiadaliśmy pościeli, oraz żadnych przedmiotów codziennego użytku. Dla przykładu podaję, że w czasie spożywania posiłku jedliśmy nawet jedną łyżką.
Po ogólnym zapoznaniu się z sytuacją Oleśnicy, postanowiłem zapoznać się z terenem powiatu. Wszystkie wioski były wyludnione. Dla przykładu podaję, że w Solnikach Wielkich nie zastaliśmy żywego człowieka, za wyjątkiem kilku zmarłych starszych osób pozostawionych w pomieszczeniach. Spotkaliśmy dużą ilość padniętego bydła, świń i psów na uwięzi. Mieszkania były zdemolowane. Podobny wygląd przedstawiały i inne wsie.
Powracająca ludność narodowości polskiej zgłaszała się do PCK, gdzie zaopatrzono ją w zaświadczenia upoważniające na wyjazd do miejscowości przez nich podanych.

Stopniowo na teren powiatu zaczęła przybywać ludność z woj. kieleckiego, która osiedliła się w gromadach: Jenkowice, Dobra, Dobroszyce, Stronie i inne. Uwidocznił się napływ ludności z terenów woj. poznańskiego i łódzkiego, która osiedliła się na terenie gmin Wabienice, częściowo Bierutów i Sokołowice. Z biegiem czasu zaczęła już napływać ludność z b. województw wschodnich w ramach zorganizowanej repatriacji państwowej, która osiedliła się prawie we wszystkich gromadach.

Miesiąc maj i czerwiec 1945r. był okresem napływu ludności niemieckiej, która powracała do swych domów pozostawionych w czasie działań wojennych. Również intensywnie osiedlała się ludność polska ze wszystkich b. województw wschodnich i centralnych. Zdecydowana większość ludności polskiej przystąpiła od razu do zagospodarowania domostw i ziemi.
Dość dużą aktywność na tym odcinku przejawiała niemiecka organizacja pod nazwą "Vehrwolf". W skład tej organizacji jak wynikało z rozeznania wchodzili przeważnie b. żołnierze Wermachtu, UPA i innych ugrupowań faszystowskich.
Bazą tej organizacji były rozległe lasy ciągnące się na tereny powiatów: milickiego, trzebnickiego i sycowskiego. Prawie codziennie napływały meldunki o działalności tej bandy, która dokonywała rabunków, szantażu, bicia, a nawet i wyroków śmierci. W Borowej znaleziono zwłoki trzech żołnierzy radzieckich. Oględziny wykazały, że żołnierze ci zostali zamordowani przy pomocy tępych narzędzi.
Na podstawie uzyskanych danych ustaliliśmy, że organizacja ta liczyła około 30 ludzi, uzbrojona była w ręczną i maszynową broń automatyczną. Miejscem ukrycia były lasy w okolicy Borowej i Grabowna Stanęliśmy przed b. trudnym zadaniem w likwidacji tej bandy, ponieważ nikt z nas nie znał języka niemieckiego i nie mogliśmy do niej dotrzeć. Według ostatnich danych organizacja ta wzrosła do 50 osób i uaktywniła swoją działalność,
Przeważnie osoby zajmujące kierownicze stanowiska po przepracowaniu kilku miesięcy opuszczały pracę zabierając ze sobą nagromadzony "łup". Do takich zaliczam ówczesnego starostę Ob. .......... który załadował tzw. "szaber" na ciężarowy samochód z zamiarem wywiezienia go do Centralnej Polski. Oczywiście o fakcie tym dowiedziałem się w samą porę i przy pomocy trzech ludzi siłą zatrzymaliśmy go, ponieważ nie chciał respektować naszego wezwania. Samochód załadowany był między innymi; pianinem, motocyklami, maszynami do pisania, radioodbiornikami, materiałami ubraniowymi, płaszczowymi i innymi. Drugim takim "szabrownikiem" był kierownik Obwodowego Urzędu Likwidacyjnego Ob. ......... Przywłaszczył sobie biżuterie, złoto i inne drogocenne przedmioty wywożąc do poprzedniego miejsca zamieszkania. Za działalność tą został zatrzymany i sprawę skierowano do Sądu. Otrzymał 15 lat więzienia.
Wypadki "szabrowania" w tym okresie istniały w mieście i na wsi. Bardzo często ludność która przybyła faktycznie z zamiarem osiedlenia się w mieście i na wsi napotykała zdewastowane mieszkania. Rolnicy napotykali na poważne trudności w uprawie ziemi bo nie mieli żadnych narzędzi. Sprzęt rolniczy został wyszabrowany przez ludzi z pow.: kępińskiego, wieluńskiego i krotoszyńskiego.
Pomimo wypadków zabójstw, szantażu, pogróżek oraz szerzonej wrogiej propagandy, przez zdecydowanych przeciwników ustroju tak w kraju jak i zagranicą, powiat oleśnicki stopniowo zaludniał się. Pracownicy administracyjni pracowali w biurach, rzemieślnicy w warsztatach, a rolnicy na ziemi. Poważna część ludności zajmowała się handlem. Niektórzy prowadzili prywatne lokale nadając im różne nazwy jak: "Wacuś", "Bukiet" itp. Na stan około 300 mieszkańców miasta Oleśnicy lokali było 10. Bawiono się po całych dniach i nocach. Handlarze za bezcen nabywali materiały od rannych żołnierzy. Handlarze wyjeżdżali do centralnych województw i ponownie wracali. Jako przykład przypominam sobie że zatrzymaliśmy samochód ciężarowy 4-ro tonowy naładowany ubraniami materiałowymi. Samochód zatrzymano i materiał przekazano do Okręgowego Urzędu Likwidacyjnego. Drugi samochód zatrzymano, który załadowany był wódką. Właścicieli po przeprowadzonym dochodzeniu przekazano pod sąd.

Koniec 1945r. i początek 1946r. to dalszy napływ ludności do Oleśnicy i poszczególnych gromad. W Oleśnicy przystąpiono do uruchomienia ZNTK, Fabryki Obuwia, Tartaku itp. W ZNTK rozpoczęto naprawę parowozów. Na początku 1946r. otrzymaliśmy informację o sabotażowej działalności w postaci rzucania do cylindrów piasku oraz maźnic. W cylindrach znajdowano kawałki żelaza, które powodowały unieruchamianie parowozów w czasie próbnych jazd

-------------
(styczeń 45 r.) Gdy przechodziliśmy przez Oleśnicę cała była w płomieniach. Przechodziliśmy obok teatru, który był w płomieniach. teatr ze sceną obrotową, której wtedy jeszcze Wrocław nie posiadał.

(...) Kiedy chodziła komisja mieszkaniowa było można zobaczyć różne cuda. W następnym budynku obok mojego mieszkania, na pierwszym piętrze w pokoju gospodarz chował 100 kg świnię. Świnia, obok krzesło piękne atłasem wybijane, na nim snop słomy. Krzesło to wyszabrowane z piastowskiego zamku oleśnickiego, na którym to siedziała do ostatniej chwili przed wejściem wojsk radzieckich cesarzowa, żona ostatniego cesarza pruskiego Wilhelma II-go.
Oleśnica w ogóle miała wygląd dużej wioski. Repatrianci przywieźli bydło domowe i każdy wypasał skwerki, gdzie jeszcze znajdowały się resztki róż. Po ulicach wałęsały się krowy, barany, gęsi. Nikt nie dbał o wygląd miasta.

--------------------
Ja natomiast zgłosiłem się do wicestarosty Pow. oleśnickiego, który skierował mię do pracy w Zarządzie Miejskim w Oleśnicy. Tam Burmistrz Piasecki powierzył mi stanowisko kierownika działu osiedleńczego. Poza pracą związaną z osadnictwem naczelnym ich zadaniem było zmazać wszelkie ślady niemczyzny, przeważnie ze ścian i witryn sklepowych. Co prawda miasto było zniszczone co najmniej w 60% no, ale tych szyldów, napisów, różnych reklam zniemczonych na drzwiach, oknach i ścianach domów a nawet na przydrożnych słupach i plotach była ogromna moc.
I to właśnie było ich zasługą, że już po kilku tygodniach wszystko to znikło. A gdzie należało umieszczano polskie napisy i szyldy.
Żywność była bardzo droga i z tego względu ciężko było żyć w mieście. Sytuacje ratowały poniekąd istniejące stołówki. Pracownicy Zarządu Miejskiego w pierwszym okresie korzystali ze stołówki Starostwa Pow. W późniejszym okresie nasz kochany aprowizacyjny ........... zorganizował własną stołówkę, w której codziennie karmiono nas przeważnie kopytkami kraszonymi małpim smalcem, no i sałatką z kartofli, cebuli i kiszonych ogórków. Przyrządzano ją tak często, gdyż ze wszystkich produktów żywnościowych, najłatwiej było jeszcze o kartofle, których na szczęście Niemcy ze sobą nie zabrali. Pozostawili ich pełne kopce. Ta sałatka kartoflana w naszej stołówce była tak często, że jeszcze dziś pamiętam jej smak.

Jeśli zaś chodzi o samo osadnictwo w Oleśnicy, to moim zdaniem było przejmowanie opróżnionych bloków i mieszkań po wojsku rosyjskim oraz innych narodowościach i natychmiast kierowania tam naszych osadników. Ludność niemiecka zgrupowana ze wszystkich wiosek pow. oleśnickiego łącznie liczyła około 12000. I zajmowała przeważnie wschodnią część Oleśnicy, gdyż tam były najlepsze mieszkania.
Ewidencję ludności niemieckiej prowadził Birgermeister niemiecki wraz z kilkoma urzędnikami niemieckimi. Ich biuro znajdowało się przy naszym Zarządzie Miejskim. Zaprowadzenie dokładnej ewidencji mieszkaniowej ludności niemieckiej było wtedy wprost niemożliwe. Zajmowane mieszkania często sobie zmieniali, gdzieś ciągle się przeprowadzali i z naszej strony nikt im w tym względzie nie przeszkadzał.
W przydziałach mieszkań dla naszych osadników już w pierwszych miesiącach często mieliśmy braki i niedobory. Po prostu nie było ich gdzie ulokować, często kierowaliśmy ich na wieś, gdyż tam większe były jeszcze rezerwy w tym względzie.
Pod koniec 45r. kiedy to z Oleśnicy wyjechało kilkanaście tysięcy Włochów, Francuzów, Jugosłowian, Rosjan, Niemców sytuacja mieszkaniowa radykalnie się poprawiła. Z powodzeniem przyjmowaliśmy naszych osadników. Kierowaliśmy ich na czekające na nich mieszkania. W okresie tych wielkich wędrówek ludzkich w Oleśnicy nie brak było różnych złodziei i opryszków. Całe dnie i noce trwały całe kanonady karabinowe MO i UB i policja Radziecka miały wtedy pełne ręce roboty.
Moje mieszkanie w Oleśnicy np. tylko w okresie lata było dwukrotnie splądrowane i ograbione. A na kupców sprzedających swoje towary to w biały dzień napadano i rabowano im pieniądze i towary. W obiegu znajdowaly się wtedy pieniądze polskie i ruskie ruble.
stan ten w Oleśnicy bezwzględnie poprawił się z chwilą wyjazdu kilkunastu tysięcy obcokrajowców.
Na wioskach sytuacja przedstawiała się nieco odmiennie. Złodziejaszki przyjeżdżający po czyjegoś konia, krowę, owce czy świnie często natrafiali na zorganizowany zbrojny, twardy opór ze strony mieszkańców.
Wioski posiadały wtedy ormowską broń i często kolektywnie odstraszały ze wsi opryszków. Często w takich sytuacjach dochodziło do poważnych nocnych bitew między ormowcami a złodziejami. Podobna sytuacja zaistniała w Oleśniczce u mego ojca, kiedy to w lipcu 45r. przyszły złodzieje po dwie jego owieczki przywiezione z Centralnej Polski. Ojciec zauważywszy ich, cichaczem powiadomił kilku ormowców, którzy natychmiast przybiegli mu z pomocą. Po przybyciu okazało się, że przed chwilą owce zostały uprowadzone. Ormowcy wszczeli pościg. Wywiązała się nocna bitwa. W rezultacie której, opryszki pod osłoną lasu zdążyli jednak uciec unosząc ze sobą zabite owieczki.

---------------------
W tym czasie (lipiec i sierpień 1945r.) jeżeli mnie pamięć nie myli, osiedliło się już na gospodarstwach indywidualnych 750 rodzin. Ci ludzie przy pomocy sąsiedzkiej chłopów z powiatów przygranicznych jak Syców, Ostrzeszów, Wieluń i Kępno dokonali sprzętu zbóż.
Wśród osadników była w tym czasie w okolicy Bierutowa cała wieś zagospodarowana przez zdemobilizowanych żołnierzy wojska polskiego, spora grupa osadników przybyła w województwa kieleckiego, rzeszowskiego i krakowskiego. Tak, że już jesienią w okresie prac siewnych mieliśmy w powiecie ponad 2 tys. gospodarstw, które zajęły się siewami.
Trudno opisać radość i zaufanie społeczeństwa do władz kiedy w samej Oleśnicy, w dniu 1 września uruchomiono już pierwsze 2 szkoły.
Przemawiając do zebranego społeczeństwa z okazji otwarcia i uruchomienia 1 szkoły w Oleśnicy czytało się z twarzy dzieci, nauczycieli i społeczeństwa radość.
W tym samym czasie na terenie powiatu uruchomiono kilka szkół. Godne moim zdaniem podkreślenia to ofiarna praca garstki nauczycieli, którzy w tym czasie znaleźli się w Oleśnicy i powiecie. Odległy czas nie pozwala mi wszystkich pamiętać z nazwisk. Utrwaliło mi się natomiast jedno nazwisko, które wymieniam symbolicznie, był nim Marmajewski 1-szy kierownik szkoły powszechnej Nr 1 w Oleśnicy.

------------------
W między czasie tow. M. Piasecki ówczesny burmistrz wraz z ............ z-cą burmistrza uruchomili gazownię i wodociągi, nastąpiło to jesienią 1945r.
Oddzielnego naświetlenia wymaga współpraca nasza z Komendantem Wojennym. Pierwszym Komendantem, jeśli się nie mylę był mjr Spirydonow. Udzielał on nam wszelkiej pomocy. Pomoc tą otrzymywaliśmy w formie stopniowego przekazywania obiektów zajętych przez administrację szpitali wojskowych i przez obozy jeńców. Przy czym wypada podkreślić, że pierwszy okres organizacyjny był wyjątkowo trudny ze względu na liczne i liczbowo duże obozy, w których przebywało dużo żołnierzy (Ukraińców i Rosjan) podejrzanych o udział w armii Własowa.
Była tam również poważna liczba mężczyzn innych narodowości wywiezionych na roboty do Niemiec bądź walczących po stronie Niemców. Byli wśród nich Włosi, Jugosłowianie, Francuzi, Rosjanie.
Przez miesiąc lipiec, sierpień i wrzesień nie było prawie dnia żeby nie doniesiono o tym, że kogoś okradziono, w 2 czy 3 przypadkach ludzie zostali zabici. W tej sytuacji w początkowym okresie patrole M.O. i U.B. pozostawały w stałym kontakcie z Komendanturą wojenną. Po stopniowo przeprowadzonej selekcji i zwolnieniu tych, którzy przebywali w obozach następowało powoli rozładowanie w samym mieście.
Kradzieże i prześladowania przeniosły się na teren wsi. Skąd napływały stałe meldunki o gwałtach i kradzieżach koni i bydła.
Wspomniana sytuacja przeszkadzała i zniechęcała do osiedlenia się szczególnie pojedynczych rodzin w oddalonych od siebie zabudowaniach wiejskich. Po liczbowym zwiększeniu stanu M.O. i utworzeniu przy większych gminach posterunków M.O. stopniowo opanowano ten stan. Był to okres bardzo trudny gdyż w tym czasie działali również zakonspirowani
Kiedy drogą repatriacji zasiedlono wsie i osady występował niedobór bydła i koni. W tym czasie położono dużo wysiłku dla uzyskania koni. Otrzymywano je częściowo ze zdemobilizowanych jednostek wojskowych, częściowo sami rolnicy wyjeżdżali do lubelskiego skąd przywozili konie do prac.
W międzyczasie na odbytej naradzie u Pełnomocnika Rządu na okręg Dolnego Śląska dowiedziałem się od pełnomocników z powiatów południowych- Bystrzyca i Kłodzko, że tam przebywają na gospodarstwach Niemcy, którzy mają po 3-6 sztuk krów. Zwróciłem się do Tow. Piaseckiego o wyrażenie zgody na przejęcie za zgodą Pełnomocników Rządu na Obwody Bystrzyca i Kłodzko części krów od Niemców. Uzyskawszy zgodę wysłałem ekipy ludzi, którzy w 3 rzutach przetransportowali kilkaset sztuk krów do powiatu, które rozdzielono pomiędzy rolników, którzy nie posiadali bydła.

---------------
Miasto to przedstawiało straszny obraz zniszczenia, wokół sterczały kikuty wypalonych i rozwalonych domów. Na ulicach porozbijane czołgi niemieckie tarasowały przejścia, ulice były dołami pełnymi wody. Ponadto pełno różnych połamanych szaf, krzeseł, stołów i innych mebli. Pełno przeróżnych resztek ubrań i zniszczonych, popalonych materaców. Pełno szkła i pierza. Od razu było widać, że nie jedna fala złodziei przewinęła się przez miasto. Dużo zamętu sprawiło jeszcze to, że w mieście chowało się dużo jeńców różnych narodowości i oni łącznie z uciekającymi Niemcami urządzali gospodarkę rabunkową.
Lokal taki znalazłem przy ul. Jadwigi Trzebnickiej w budynku Fabryki Mebli Grolmus, gdzie obecnie znajduje się skład mebli. Budynek ten był bez szyb nie tylko wybitych ale i wyjętych, pozbawionych podłogi, okien i drzwi.
Trzeba było to wszystko uzupełnić albo zrobić nowe. Parkiet z tego budynku został skradziony, a po nowy trzeba było jechać do Dobroszyc. Najgorzej był zniszczony parter ba nawet futryny z okien zostały zerwane. Jak mogłem tak wyremontowałem ten budynek. Najpierw I piętro, a później parter, bo trzeba było chodzić do ruin szukać okien i drzwi.

--------------
Niestety wszystkie zajęte na wojskowe szpitale. Upodobałem sobie szczególnie budynek byłej niemieckiej "Logan Schule"- na swoją Szkołę nr 1- pierwszą szkołę polską w Oleśnicy. Udaję się do komendanta Garnizonu radzieckiego, majora Bałajana. Przyjął mnie bardzo życzliwie, a po wysłuchaniu mej prośby obiecał opróżnić w ciągu kilku miesięcy wspomniany budynek szkolny, gdzie obecnie właśnie mieści się Szkoła Podstawowa Nr 1.
Zanim to jednak miało nastąpić postanowiłem na razie otworzyć szkołę we wrześniu, w zastępczym budynku.
Burmistrz miasta Oleśnicy ob. Mieczysław Piasecki daje mi wolną rękę w wyborze zastępczego budynku na Szkołę.
Trudno mi będzie przelać na papier uczucia pierwszych mieszkańców naszego miasta w dniu 3 września 1945r. gdyśmy się zgromadzili przed zastępczym budynkiem Szkoły Nr 1 przy ulicy Wojska Polskiego- skąd wyruszył pochód do kościoła- a następnie z powrotem do Szkoły.
W budynku zastępczym uczyliśmy do półrocza. W między czasie zgodnie z obietnicą- władze radzieckie zwolniły budynek byłej niemieckiej wyższej szkoły realnej tzw. "Legau Schule"
W styczniu 1946r. przeniosłem szkołę z ul. Wojska Polskiego do właściwego jej budynku. Celem upamiętnienia podniosłego momentu otwarcia pierwszej szkoły polskiej w Oleśnicy- została wmurowana marmurowa tablica pamiątkowa w ścianie westibulu Szkoły Nr 1.
Pierwszym gmachem upatrzonym przez nas na pomieszczenie gimnazjum był budynek obecnego technikum Mechanicznego przy ulicy Wojska Polskiego. Po kilku miesiącach przenieśliśmy gimnazjum z ul. Wojska Polskiego na ul. Bratnią do budynku obecnego żłobka, skąd wreszcie po likwidacji szpitala wojskowego ulokowano gimnazjum w jego obecnym gmachu przy ulicy Słowackiego.

Wg danych z Archiwum Państwowego we Wrocławiu 3 06. 1947 r. na teren powiatu oleśnickiego sprowadzono 600 osób z akcji Wisła.



Od autora Lokacja miasta Oleśnica piastowska Oleśnica Podiebradów Oleśnica Wirtembergów
Oleśnica za Welfów
Oleśnica po 1885 r. Zamek oleśnicki Kościół zamkowy Pomniki Inne zabytki
Fortyfikacje Herb Oleśnicy Herby księstw Drukarnie Numizmaty Książęce krypty
Kary - pręgierz i szubienica Wojsko w Oleśnicy Walki w 1945 roku Renowacje zabytków
Biografie znanych osób Zasłużeni dla Oleśnicy Artyści oleśniccy Autorzy Rysowali Oleśnicę
Fotograficy Wspomnienia osadników Mapy Co pod ziemią? Landsmannschaft Oels
Wydawnictwa oleśnickie Recenzje Bibliografia Linki Zauważyli nas Interpelacje radnych
Alte Postkarten - widokówki Fotografie miastaRysunki Odeszli
Opisy wybranych miejscowości
Szukam sponsora do wydania książki o zamku oleśnickim
CIEKAWOSTKI ZWIEDZANIE MIASTA Z LAPTOPEM, TABLETEM ....
NOWOŚCI