Kary - pręgierz i szubienica

Rodzaje kar (nie czytać przed snem)

Początkowo Oleśnica nie posiadała prawa wyższego (zasądzania kary śmierci) i wówczas wszystkie problemy związane ze zbrodniarzami i zasądzaniem kary śmierci (i zyski z tym związane) łączyły się z książętami i zamkiem. W wieży zamkowej wszak istniała "ciemnica", a pomieszczenie nad nią miało spełniać także rolę miejsca "wyznawania prawdy" (tortur). Książęta Wirtemberscy obejmując księstwo oleśnickie - zostali pozbawieni tego prawa. Nie wiemy kiedy miasto zyskało prawo wyższe. Zapewne nastąpiło to w XIV w.

Z karami nierozerwalnie łączy się areszt. Oczekiwali w nim sprawcy przestępstw na cotygodniowe posiedzenia sądu. Istniał on najczęściej w ratuszu (większe miasta, np. Wrocław - budowały więzienia). Wg Sinapiusa areszt znajdował się w południowej części ratusza (wcześniej pełniła ona rolę sukiennic). Na jego parterze mieszkał lichwiarz, obok znajdowały się pomieszczenia dla straży nocnej, ponad nimi umieszczono izby więzienne, osobno dla szlachty i patrycjatu, a oddzielnie dla przestępców z innych warstw ludności.

W dolnej części wieży przylegającej do skrzydła północnego (właściwego ratusza) urządzona była izba kaźni więziennej, zwana Skarw. Gdzieś przy murach miejskich znajdował się dom (mieszkanie) kata.

Pręgierz
Tradycją było ogłaszanie wyroków sądowych przy pręgierzu. Umieszczony w centralnej części miasta - przed Ratuszem - pręgierz, obok skutecznego wypełniania swej prewencyjnej funkcji, manifestował poprzez swą monumentalność - przywilej oraz zasobność materialną, którymi się dane miasto cieszyło.


Pręgierz stojący przed Ratuszem.
Wycinek z rysunku F.B. Wernera z książki R. Lena.

Pręgierz kamienny mógł pojawić się na miejscu drewnianego prawdopodobnie pomiędzy 1500 a 1560 rokiem. Tzn. później niż we Wrocławiu (1492) i w przybliżeniu podobnie jak w Brzegu (1540) i Namysłowie (14 lutego 1561 r.). O jego kształcie i miejscu rozmieszczenia wiemy z powyższego rysunku Wernera. Stał na rynku, przed frontem ratusza, zapewne przed oknami sali, w której odbywał się sąd i obradowała Ława miejska.

Na tym rysunku pręgierz jest przedstawiony jako nieproporcjonalnie wysoki. Prawdopodobnie wzorem innych mniejszych miast nie powinien przekraczać 3,5 - 4 m wysokości i średnicy 40-50 cm. Bowiem wysokość pręgierza i jego kształt zależał też od rangi miasta. Swoją formą nawiązuje do antycznej kolumny o wyodrębnionej bazie, owalnym trzonie kolumny, zwieńczonym gzymsem oraz głowicą. Na wysokości ok. 200 cm powinny być zakotwione dwa metalowe pierścienie (do wiązania rąk), natomiast na wysokości ok. 10 cm od powierzchni podestu dwa kolejne pierścienie do krępowania nóg. Wiemy jedynie z przekazów, że został rozebrany w 1810 roku, z powodu złego stanu (w Bierutowie pręgierz rozebrano w nocy z 8 na 9 IV 1763).

"Kara pręgierza" była jedną z powszechniej stosowanych. Zanika ona na Dolnym Śląsku w połowie XVIII w.

Częstą formą kary cielesnej była chłosta przy pomocy rózgi lub kija - na plecy. Maksymalna ilość uderzeń 18-24. Najczęściej jednak karano 1-godziną karą - mącicieli spokoju, kobiety za pyskówki, a nawet osoby dopuszczające się zdrady małżeńskiej. Największą formą tej kary było jej upublicznienie. Mieszkańcy szydzili z ukaranych, a nawet rzucali łajnem końskim (nie wolno było celować w głowę). Często dodatkowo nakazywano sprzątanie rynku w specjalnej czapce.

Przy pręgierzu także wykonywano kary piętnowania, obcinania rąk, uszu, nosa i włosów, które to kary bywały dodatkowo obostrzane karą relegacji z miasta. Pręgierz służył ponadto jako miejsce, w którym dokonywano publicznych prezentacji dowodów przestępstwa, zawieszano na nim m.in. fałszywe miary i wagi, palono sfałszowane dokumenty, wylewano rozcieńczane wino.

Pan Daniel Wojtucki znawca jurysdykacji karnej na Dolnym Sląsku przysyłał mi informacje o egzekwowaniu kar w Oleśnicy.
"Oleśnicki pręgierz w swojej historii wielokrotnie służył egzekwowaniu przy nim kar wystawienia na widok publiczny, bądź chłosty. Obie sankcje najczęściej łączono z relegacją skazańca/skazanej poza mury oleśnickiego grodu. Przykładowo 24 lutego 1601 roku Hans Rosenzweig za nocne włamania do prywatnych domów i kradzieże został przy pręgierzu wychłostany i następnie wygnany. 27 lipca 1636 roku chłoście poddano służącą Marię Leuschnerin, która dopuściła się rabunku w kościele. Podobnie postąpiono 27 kwietnia 1693 roku z pewnym młodzieńcem za identyczne przestępstwo, który po otrzymaniu 24 uderzeń rózgą został wygnany na zawsze z księstwa. Natomiast na odnowionej w 1703 roku szubienicy 26 października powieszono za kradzieże Hansa Abrahama. Jego żonę 7 stycznia 1704 roku wychłostano i wygnano".
W marcu 2010 roku zacząłem dodawać informacje z książki Publiczne miejsca straceń na Dolnym Ślasku od XV do połowy XIX wieku, autorstwa ww autora.

Szubienica
Wiele miast posiadało szubienicę. Często stawiano ją w rynku w pobliżu pręgierza. Potem, ze względów na odór rozkładającego się ciała przenoszono ją poza miasto, ale przy drodze do miasta. Bywało bowiem, że ciała skazańców pozostawały na szubienicy aż do ich zupełnego rozkładu. Szubienica, ze względu na swoje funkcje musiała stać w miejscu ogólnodostępnym (miejsce dla licznych gapiów) i widocznym (przypominanie o możliwej karze). Często te miejsca nosiły nazwę Galgenberg lub Galgengrund. Szubienica musiała być często naprawiana lub odbudowywana. Odnowienie szubienicy było połączone ze specjalnym rytuałem i niekiedy z krotochwilną zabawą. Niekiedy ze względu na koszty budowy lub remontu szubienicy skazańcy czekali w lochu na egzekucję 2-3 lata.

Na planie okolic Oleśnicy z 1810 r. odkryłem, że szubienica (Galgen) umieszczona jest w okolicy obecnej ul. Klonowej, sklepu Intermache i Szkoły nr 6. Było i jest jeszcze tam niewielkie wzniesienie. W innych częściach miasta były lepsze warunki do umieszczenia szubienicy, ale tereny te były uprawne (rosły na nich winorośla). Teren wokół szubienicy był bowiem nieczysty (w przenośni i rzeczywiście). Mieścił bowiem groby wszystkich powieszonych, zakopanych żywcem, łamanych kołem, a nawet samobójców (badania okolic szubienic z innych miast - np. Lubania - wykazują istnienie dołów z pozostałościami kości ludzkich). Obok szubienicy mógł zamieszkiwać kat (oleśnicki - mieszkał w mieście przy murze kurtynowym), hycel lub grabarz. Walały się tam resztki przyrządów zadawania tortur (kawałki ubrań i sznura zbierali zapobiegliwi mieszkańcy na "szczęście")


Strzałką pokazałem rozmieszczenie szubienicy w Olesnicy

 D. Wojtucki napisał mi  "Oleśnicka szubienica, jak w większości dolnośląskich miast była murowaną konstrukcją. Składała się z kamiennej lub ceglanej studni, na której koronie stały trzy lub cztery słupy (filary) podtrzymujące belki egzekucyjne. Do wnętrza obiektu mógł prowadzić otwór wejściowy zamykany solidnymi drzwiami wykonanymi z drewna lub żelaza.  Obiekt ze względu na częste użytkowanie musiał być utrzymany w należytym stanie i być gotowym do pełnienia funkcji narzędzia w rękach miejskich ławników, którzy skazywali niejednokrotnie na powieszenie na szubienicy, bądź inne wyroki wykonywane w sąsiedztwie murów Hochgerichtu. Dlatego też znane jest kilka przykładów jej remontów, np. w sierpniu 1666 roku, w lipcu 1682 roku i w październiku 1703 roku. W pierwszym przypadku zachowano całą ceremonię towarzyszącą odnowie tego typu urządzeń, a wymianie podległy zmurszałe belki i jak to lakonicznie określono - inne elementy, które renowacji wymagały. Kilka dni później (9 sierpnia) na odnowionym obiekcie zawisł pewien skazaniec, a dwa dni po nim Adam Wrobel za kradzież koni. Po remoncie oleśnickiej szubienicy przeprowadzonej w 1703 roku zawisł na jej belce złodziej Hans Abraham".

Wymiary takich szubienic [Wojtucki D. s. 71]: średnica "studni" - 500-700 cm, wysokość murów 200-300 cm, ich grubość 60-90 cm, łączna wysokość szubienicy (wraz belkami egzekucyjnymi) ok. 700 cm. [Więcej o konstrukcji murowanej szubienicy na stronie Pana D. Wojtuckiego]

Można sądzić, że wybudowanie murowanej szubienicy typu studniowego wiążę się z księciem ziębicko-oleśnickim Karolem I Podiebradem, który w 1507 r. zezwolił na jej wybudowanie w Ząbkowicach (miasto to należało do księstwa). Mógł też zezwolić na jej wybudowanie w Oleśnicy w tym okresie czasu.

Nie znamy daty jej likwidacji - może wzorem innych miast stało się to po Wiośnie Ludów. Ale nie wcześniej niż w 1810 r., gdyż na planie z tego okresu była jeszcze uwidoczniona. Ze względu na "nieczystość" szubienicy, jej remontom i rozbieraniu zazwyczaj towarzyszył pewien ceremoniał, w którym powinni brać udział wszyscy rzemieślnicy (np. cały cech stolarzy przykładał jakąś cząstkę do remontu poprzez wbicie po jednym gwoździu). Wtedy odium "nieczystości" dotykało wszystkich rzemieślników - czli praktycznie nikogo. Prawdopodobnie później (jak w innych miastach garnizonowych) istniała tylko szubienica wojskowa przed aresztem wojskowym lub komendą garnizonu. Ale i te z powodu "niewykorzystywania" zlikwidowano po 1820 r.

Na poniższej ilustracji pokazano karanie rozbójnika Melchiora Hedloffa w Oleśnicy. Z opisu ilustracji wynika, że dzieje się to w Oleśnicy, natomiast pokazane miasto jest wyobrażeniem jakiegoś innego. Pod drzewem stoi rozbójnik ze słynnymi dwoma arkebuzami i dalej z prawej pokazano jego działanie (strzelanie do ludzi). Natomiast z lewej, widać jak w rynku miasta rozbójnik jest obwożony na wozie i na każdym jego rogu szarpany rozgrzanymi kleszczami. Bliżej widać podwyższenie. Na nim z lewej widoczne jest uderzanie kołem, z prawej ćwiartowanie przy pomocy topora. Na szubienicy (z lewej) wiszą resztki ciała. Więcej o tym zdarzeniu

Z: http://www.bildindex.de/

D. Wojtucki dodał - "Oprócz znanej i powszechnie cytowanej egzekucji Melchiora Hedloffa, mało osób zdaje sobie sprawę, że nie był on pierwszym zbrodniarzem, który niechlubnie zapisał się w historii oleśnickiego grodu. Kilkadziesiąt lat wcześniej przed "Strzelcem Melchiorem" uśmiercono tutaj innego mordercę Michaela Moisesa. Dopuścił się on niemal "tylko" 10% morderstw z tego, do czego przyznał się jego przyszły naśladowca, ale jakże okrutnych. Przykładowo w okolicach Ścinawy zamordował trzy osoby, z których jedna wywodziła się ze stanu szlacheckiego. Ciała swych ofiar poćwiartował i umieścił w worku, który wrzucił do Odry. W grudniu 1616 roku, tuż przed Bożym Narodzeniem został stracony. Pomimo młodego wieku, w chwili egzekucji miał 26 lat, orzeczona kara była surowa. Wpierw jego ciało kat rwał rozżarzonymi cęgami, następnie wleczono go na miejsce kaźni, gdzie został łamany kołem "od dołu", a okaleczonego skazańca, następnie poćwiartowano, a części jego ciała rozwieszono na belkach szubienicy. Jego żonę Annę i wspólnika Christopha Pohle stracono w styczniu następnego roku. Kobietę ścięto, a zwłoki mężczyzny po karze miecza zostały położone na kole.

Miejsce straceń
Oprócz szubienicy, egzekucje odbywały się na miejscu (placu) straceń. Na powyższej ilustracji widać miejsce poza murami miasta, na którym wybudowano podwyższenie z drewna. Podwyższenie do wykonywania kary śmierci przez ścięcie mieczem, zwane niekiedy szafotem, budowano na placu straceń. W Oleśnicy najpewniej szafot budowano z drewna - okazjonalnie (wraz z ogłoszeniem wyroku o ścięciu). Dla bardziej znanych skazańców mógł być budowany w rynku. Jak napisał D. Wojtutcki "plac straceń znajdował się przed Bramą Bydlęcą, obok kościółka św. Wawrzyńca [czyli obecnie przy skrzyżowaniu ul. M.C. Skłodowskiej i Lwowskiej]. Wyroki na tym placu kaźni wyegzekwowano m.in. w marcu 1641 roku i 30 listopada 1648 roku, a ciała pogrzebano obok tego obiektu sakralnego. Straconych z wyroku miejskiego sądu chowano również przed Bramą Wrocławską, gdzie od XVII wieku znajdował się kościółek [św. Anny], wokół którego rozciągał się cmentarz określany jako " neuen Begräbniss ". 30 kwietnia 1636 roku stracono na Rynku pewnego mordercę, następnie jego zwłoki uroczyście pogrzebano przed bramą prowadzącą z miasta w kierunku Wrocławia"

Kara ścięcia nie była hańbiącą i dlatego ofiary były chowane na cmentarzach przy najbliższym kościele grzebalnym. Przed Bramą Wrocławską (potem Oławską) - cmentarz z kościołem św. Anny, przed Brama Trzebnicką (potem Wrocławską) - cmentarz z kościołem św. Mikołaja, Przed Brama Bydlęcą - cmentarz z kościołem św. Wawrzyńca.

W czasach współczesnych - na przełomie XIX/XX w. więźniów ścinano w więzieniu oleśnickim. Używano do tego celu topora. D. Wojtucki napisał "18 grudnia 1895 roku odbyła się [w oleśnickim więzieniu] egzekucja Johanna Kupietza z Domaszowic. 12 lipca 1895 roku został on osądzony na karę śmierci za morderstwo popełnione 11 maja na swojej żonie, którą wrzucił do stawu, w wyniku czego kobieta utopiła się. Egzekucję ścięcia toporem wykonał sprowadzony z Magdeburga kat Reindel na dziedzińcu oleśnickiego więzienia punktualnie o 8 rano.

Mistrz Reindel nazywany pieszczotliwie "Ojcem Reindlem" jeszcze dwukrotnie odwiedzał Oleśnicę w celu wyegzekwowania najwyższego wymiaru kary. Mianowicie 2 kwietnia 1896 roku i 19 listopada 1897 roku. Podczas swojej służby w latach 1874-1898 wykonał 196 wyroków kary ścięcia toporem. Jego następcą na stanowisku kata został były rzeźnik Schwietz, który aż do swojej samobójczej śmierci (1914 lub 1925 r.) ściął 120 osób. W Oleśnicy kat ten "gościł" w celach zawodowych tylko raz. Schwietz posługiwał się toporem o wadze 13 funtów. Dodatkowo na swoim wyposażeniu posiadał specjalną ławkę i pieniek. Podczas egzekucji kat Schwietz ubierał czarny frak, na głowie nosił cylinder, a na ręce zakładał białe rękawiczki".

Dyby, kuny

Prawdopodobnie w rynku, przy ratuszu, rozmieszczone były dyby (ilustracja poniżej), w które zakuwano winnych mniej znaczących porządkowych kar (pijaństwo, zakłócanie ciszy nocnej, wylewanie zawartości nocników na głowy przechodniów itp.). Mieszkańcy Oleśnicy wspominają, że jeszcze w 1954 r. na strychu zamku znajdowały się dyby. Nie jest wiadomo, czy były one prawdziwe, czy wykonano je dla potrzeb ewentualnych turystów.

Jeśli nie istniały dyby - mogły istnieć kuny. Czyli metalowa obręcz, najczęściej przytwierdzana bezpośrednio do ściany ratusza. W tę obręcz wkładano szyję ukaranego delikwenta, który przez określoną ilość godzin był unieruchomiony i stanowił obiekt drwin mieszczan.

 

Prawdopodobnie mógł istnieć w Oleśnicy (wzorem Wrocławia i Sycowa) tzw. hiszpański osioł, na który sadzano osoby nie wywiązujące się z obowiązków dozorowania (najczęściej różnego rodzaju strażnicy - leśni, wodni, miejscy itp.) ogólnego mienia miejskiego. Były w ten sposób jedynie ośmieszane i wyszydzane.

Miecz na rysunku obok, trzymany przez mężczyznę, nie służy do ucinania czegokolwiek - jest jedynie symbolem sędziego przy wydawaniu wyroku.

Literatura:


Wojtucki D. Publiczne miejsca straceń na Dolnym Ślasku od XV do połowy XIX wieku. Wyd. Fundacja Zamek Chudów. 2009
Trzciński M. Miecz katowski, pręgierz, szubienica. Zabytki jurysdykcji karnej na Dolnym Sląsku (XIII-XVIII w. Wrocław 2001
Wojtucki D. Strona intrenetowa - Zabytki jurysdykcji karnej - http://www.zjk.centrix.pl/
Kronika miasta Namysłowa. opr. Harjasz T. Namysłów. 1989
Kulak T., Mrozowicz W. Syców i okolice od czasów najdawniejszych po współczesność.Wrocław-Syców. 2000
Das Buch der Stadt Oels in Schlesien / hrsg. vom Magistrat der Stadt Oels in Schlesien anläßlich des 675jährigen Stadtjubiläums. Bearb. vom Schlitzberger. - Berlin. 1930.
Len R. Oleśnica miasto znane i nieznane. Wyd. Galeria Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Oleśnicy.1999
http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35102,1605395.html


Od autora Lokacja miasta Oleśnica piastowska Oleśnica Podiebradów Oleśnica Wirtembergów
Oleśnica za Welfów
Oleśnica po 1885 r. Zamek oleśnicki Kościół zamkowy Pomniki Inne zabytki
Fortyfikacje Herb Oleśnicy Herby księstw Drukarnie Numizmaty Książęce krypty
Kary - pręgierz i szubienica Wojsko w Oleśnicy Walki w 1945 roku Renowacje zabytków
Biografie znanych osób Zasłużeni dla Oleśnicy Artyści oleśniccy Autorzy Rysowali Oleśnicę
Fotograficy Wspomnienia osadników Mapy Co pod ziemią? Landsmannschaft Oels
Wydawnictwa oleśnickie Recenzje Bibliografia Linki Zauważyli nas Interpelacje radnych
Alte Postkarten - widokówki Fotografie miastaRysunki Odeszli Opisy wybranych miejscowości
Szukam sponsora do wydania książki o zamku oleśnickim
CIEKAWOSTKI ZWIEDZANIE MIASTA Z LAPTOPEM, TABLETEM ....
NOWOŚCI